Era cyfrowa. Człowiek robi dużo zdjęć przez co ślęczy nad tym komputerem. Na dodatek – wykonując dużo zdjęć można się bardzo szybko pogubić w plikach jakie lądują na dysku – tym bardziej fotografując prawie jednocześnie kilkoma aparatami. Poniżej zamieszczam kilka moich i nie tylko moich przemyśleń i podstawowych rad z zakresu jak to uporządkować.

  • najistotniejsze z punktu widzenia użytkownika kilku aparatów cyfrowych jest… synchronizacja czasu aparatów przed rozpoczęciem zdjęć. przy 4 body rozjazdy w czasie zaczynają być dość… niewygodne. Oczywiście – przy odrobinie wysiłku można te czasy potem powyrównywać, ale powiedzmy sobie szczerze – orka.
  • mając kilka korpusów stosuję ich identyfikację – każde body poza identyfikatorem wpisanym w aparat (firma/nazwisko etc.) ma swój identyfikator literowy – możecie sobie dokleić go na aparacie. Od razu prawie bezcenna wskazówka: jedyne rozsądne miejsce, które znalazłem i które gwarantuje, że napis/literka się nie zetrze to… wewnętrzna strona drzwiczek slotu karty – przynajmniej w Canonie nie ma tu problemu na dodanie małej naklejki z literką A/B/C/D oznaczającą dane body. Oczywiście – pewnie są jakieś inne miejsca… ja zadowoliłem się tym. Po co te literki? Aby odróżniać korpusy tego samego modelu aparatu. Bo różne ustawienia. Bo różny przebieg etc. inny pomysł to kolory pasków lub mały identyfikator przy pasku właśnie.
  • po zrobieniu zdjęć zapełnione karty (karty mam ponumerowane na odwrocie flamastrem) na których są zdjęcia odkładam w jedno miejsce. W trakcie zdjęć jest to jedna kieszeń/futerał, potem w pracowni – jedna strona komputera. Co więksi bałaganiarze mogą sobie sprawić dwa pudełeczka – jedno z napisem DO ZGRANIA a drugie z napisem CZYSTE KARTY. Nic nowego – widziałem takie systemy w wielu miejscach – jakoś szczególnie mi to utkwiło po przeczytaniu Kevin’a Kuboty „Digital photography bootcamp”. Ale – tak naprawdę – to jest nic nowego – kiedyś były saszetki na filmy analogowe – i miały po prostu dwie kieszenie – na czyste filmy i na wystrzelane. O co tak naprawdę chodzi? Chodzi o to, żeby nie pomylić się i nie przeoczyć żadnej karty. Wszystkie karty ze zdjęciami muszą zostać zgrane. Mając numerację kart (cyferka flamastrem na odwrocie karty) mamy jako taki porządek – za chwilę do niego wrócimy.
  • System zgrywania zdjęć do komputera preferuję maksymalnie prosty. Zrobiłem sobie akcję automatora, która robi mi X podkatalogów nazwanych card1, card2, card3 etc. Wystarczy zrobić katalog do danego tematu zdjęć, uruchomić akcję i możemy przegrywać: każda karta ląduje do osobnego folderu/katalogu wg swojego ponumerowania. Czyli karta oznaczona 1 ląduje do katalogu card1. Dlaczego? przy wyzerowanej numeracji na aparatach pliki będą pokrywać się nazwami – o ile nasz aparat nie umożliwia nazywania plików dowolnym przedrostkiem. A tak – w każdym katalogu przenumerowuję pliki wg schematu:
    card_x_yyy.zzz
    x – numer karty i numer folderu/katalogu
    yyy – kolejny, sekwencyjny numer zdjęcia w katalogu
    zzz – rozszerzenie pliku – zostawiam je bez zmian.
    Oczywiscie jest to metoda na jeden rodzaj plików – robiąc jednocześnie i jpegi i rawy trzeba je przenumerować oddzielnie – tworząc osobny podfolder [jpeg] dla plików jpeg i przenumerowując je po przeniesieniu ich wcześniej do tego podfolderu. uffff.
  • mając przenumerowane pliki wg powyższego schematu mogę je spokojnie przenieść do jednego katalogu bez ryzyka nadpisania plików o tych samych numerach. Tworzę katalog [rawy] – umieszczam tam wszystkie pliki RAW z podkatalogów card1… cardx. Jeżeli robię jednocześnie pliki jpeg to robię to samo dla plików jpeg – tworzę jeden katalog w strukturze głównej o nazwie [jpegi] i tam przenoszę z podkatalogów kart wszystkie pliki, które są jpegami. to jest moment kiedy podkatalogi card1…cardx powinny być puste. Ja wolę się upewnić – są puste – można je skasować.
  • żeby było Wam łatwiej zrozumieć strukturę katalogu danej pracy – rzućcie okiem:

  • katalog [2process] to pliki TIFF na warstwach – tutaj dzieją się wszystkie rzeczy, które wykonuję poza wywołaniem pliku RAW w programie typu Lightroom. trzymam dwa katalogi jpeg – oba zawierają pliki jpeg bez znaków wodnych. Pliki ze znakiem wodnym znajdują się w katalogu [na bloga]. Ostatni katalog to slideshow – tutaj lądują pliki do prezentacji – w podkatalogach z kolejnymi wersjami (o ile robię poprawki) oraz wersja finalna. katalog zaczynający się od LR (jasnozielony pasek) to katalog Library dla Adobe Lightroom – trzymam to osobno dla każdej pracy i archiwizuję wraz z nią. Katalog zawiera wygenerowane podglądy plików RAW, więc – otwarcie takie kompletu na innym komputerze jest bardzo wygodne – duża oszczędność czasu. Oczywiście brakuje w tej hierarchii jednego katalogu: kosz. Tam lądują pliki jakie usuwam z danej sesji.
  • RAWy mamy w katalogu [rawy], jpegi o ile były w katalogu [jpegi] – teraz nadszedł moment na przenumerowanie plików wg ich daty wykonania. Tutaj zaczynają się schody: pliki przynajmniej w systemie makowym mają i creation date (data utworzenia pliku) i modification date (data modyfikacji pliku). Tak naprawdę powinna nas interesować data stworzenia pliku. Oprogramowania, które umowżliwia renumerację plików jest cała masa – niezależnie od platformy Windows/Macintosh. Jeżeli macie Photoshopa – Adobe Bridge umożliwia przenumerowywawie w wystarczającym zakresie – wystarczy tylko najpierw posortować pliki a potem włączyć numerację (czyli View -> Sort -> By date created a potem Tools -> Batch Rename. Jest też cała masa bardzo tanich lub wręcz darmowych programów, które oferują bardzo rozbudowaną renumerację plików – na maku z tych nietanich (>25USD) będzie to zdecydowanie File Buddy czy A Better Finder Rename. Dla hardcorowców – zupełnie zerowy koszt oznacza skorzystanie z darmowych skryptów do Automatora – wtedy dowolne zaznaczone pliki w oknie Findera mogą zostać przenumerowane wg naszych wytycznych. Osobiście przetestowałem dwa programy polecone na dole – działają i… są darmowe.
  • jak przenumerować właściwe pliki: tak żeby się nie myliły. Używam prostego schematu:
    imiona_data_xxxx
    gdzie xxx to numer kolejnego pliku. Wtedy nawet mają kilka prac jednego dnia jestem w stanie je identyfikować wg imion/nazwy. Data równie dobrze może być określeniem miejsca np. izajacek_krakow_xxxx. Istotne dla dobrego przenumerowania: wypełnianie zerami mniejszych wartości numerycznych sekwencji, czyli izajacek_krakow_0001, a nie izajacek_krakow_1. Dlaczego? Programy różnie traktują numeracje plików: drugi przypadek numeracji (bez wypełniamia zerami) dla niejednego programu będzie to kolejność taka:
    izajacek_krakow_1
    izajacek_krakow_11
    izajacek_krakow_12

    izajacek_krakow_2
    izajacek_krakow_21
    następuje przekłamanie kolejności – co może być dla nas uciążliwe w przypadku np. układania zdjęć w prezentacji.

Poniżej garść przydatnych linków do programów i realia stricte finansowe:

  1. jest conajmniej kilka darmowych programów, które są w stanie perfekcyjnie przenumerować pliki. Adobe Bridge ma jedną wadę: zanim pozwoli nam działać na plikach to generuje swoje podglądy. Jak bardzo rakietowy by nie był nasz komputer – jest to strata czasu. Dlatego preferuję przenumerowanie w programie, który po prostu zmienia nazwy plików bez włączania do tego prysznica i serwowania ciepłych przekąsek.
  2. tak naprawdę to możemy wykorzystać mechanizm zmiany nazw i numeracji wbudowany w Adobe Lightroom. W zakładce Library, po wybraniu sortowania (by creation date) i zaznaczeniu plików wybieramy z głównego menu Library -> Rename photos – możemy mieć nawet swoje presety zestawów nazw i numeracji. Podejrzewam, że podobne mechanizmy są wbudowane też w inne konwertery RAWów – choć napewno nie we wszystkie – np. RAWdeveloper na maku tej możliwości nie ma.
  3. pierwszą numerację (wg kart) wykonuję przed zaimportowaniem plików do Lightroom’a. Do LR importuję katalog nazwany [rawy] zawierający pliki ponumerowane wg kart. ten katalog przenumerowuję wg punktu 2.

Dla użytkowników Adobe LR i kilku korpusów oznacza to, że potrzebny jest im poza LR tylko jeden prosty programik numerujacy pliki wg katalogów kart.

Mac:

  1. ExifRenamer, darmowy, mało intuicyjny, ale pozwala „dojechać” czasem zdjęć do zadanego. Raz musiałem – trzymam na sytuacje awaryjne.
  2. Photomechanic, zupełnie niedarmowy (150 USD), za to fantastyczny do robienia selekcji. Polecał go Jeff Ascough. Nie kupiłem, nie używam poza sporadycznymi momentami, kiedy chcę się do niego przekonać (a raczej do jego ceny) i ściągam kolejną wersję miesięcznego trial’a.
  3. Filewrangler, darmowy. Ma fajną możliwość przenumerowania plików wg nazwy katalogu w jakim się znajdują. Jak można się domyślać… zrobiłem preset i jednym ruchem robię renumerację plików w podkatalogach podzielonych na karty… cudowne.

PC:

  • wkrótce… – przesuwam część workflowu na netbooka – testuję w tej chwili kilka cudownych, szybkich i… darmowych rozwiązań. Jeżeli macie jakieś sugestie lub doświadczenie w tej materii – zapraszam do podzielenia się.

… a tak w ogóle – przydałby się podcast video z tego co tu napisałem, co?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Tagi: , , , , , , , , , , , ,