Wczoraj na rozdaniu „krzeseł dwudziestolecia” Warsaw Voice ubawiłem się dwa razy. Pan prezydent zaserwował na początek wejście w formie doprowadzenia – czyżby obok Pana to sztazi znajomi?


Potem poza humorem ciężko mi się nie zgodzić ze słowami Lecha Wałęsy: co to za kryzys, ot pierdnęło kilku bankierów, których nikt z nas nie może skontrolować i to jest coś co powinno się zmienić. Suma sumarum – szacunek Panie prezydencie – przynajmniej za wczoraj.
