Od kogoś tą Bessę L trzeba było przestrzelić. Na pierwszy ogień Neopan 1600. Spokój i cisza aż po chaos. Fantastyczny aparacik do snapshotów – najciekawsze jest doświadczenie bycia w oku cyklonu – 15mm oznacza przy zbliżeniu w kadrze niemal dotykanie sceny. Heliar zadziwiająco ostry od pełnej dziury i zero zniekształceń w porównaniu do Canon 14L, które to bagatela – kosztuje prawie 2k USD. Kusi mnie sprzedać te wszystkie czerwonopaskowe szkła i robić tylko analogiem. Jedno jest ciekawe – w standarcie robię na długich czasach – wydaje mi się że 1/8 sek. jest badalna do utrzymania w takiej skali obrazu oraz faktu braku klapiącego lustra. Trochę zalewa czerń po zmniejszeniu skanu – ale ciekawe na odbitce pocztówkowej jest sporo detali w czerniach – jeszcze jedna przewaga analoga w postaci celuloid/papier nad cyfrą i równobocznymi pikselami. A zdjęcia – jak zwykle o niczym. Uliczne pstryki w kolorze w następnym poście.




