Dzisiejsze odkrycie – przez przypadek. Zbierając się na reportaż ślubny. Działa, polecam. Wada: prawie 3x droższe od Redbulla. Zalety: wszystkie. Mnie zenergetyzowało.
Tagi: 5czwartych, energia, fotografia slubna, Marcin Rusinowski, napój, przypadek, reportaż ślubny, wedding photojournalism, zamiast kawy