Kroi się chyba jakiś projekt społeczno-uliczny, bo ciągnie mnie w ten rejon ewidentnie. Czasem żałuję, że jadę samochodem a nie autobusem, albo że pośpiech zmusza mnie do zignorowania obiektywem być może czegoś isotnego. Obie klatki z dzisiaj, pierwsza przez szybę samochodu, druga z biodra w drodze do labu i po passe-partou. Najlepsze jest to, że jakbym nie wziął aparatu okazji na zdjęcie było by 10x tyle. A tak – zmarnowałem dzisiaj tylko jeden ewidentny kadr. Ale poczekam sobie spokojnie na to zdjęcie. Jestem cierpliwy


