Zapowiedź od końca, bo plenerowa. Reportaż ślubny będzie innym razem, podobnie jak więcej z sesji. Zresztą czeka nas niezły strzał cywilno-poślubny w Warszawie – mam nadzieję, że nam niezdezerterują z pomysłu
Tak to jest jak dwa wariaty (my) trafią na dwa wariaty (oni). Wariactwo w pozytywnym sensie – dawno się tak nie uśmiałem
(ale miski i dzbana nadal żal).
O samej focie: nieco HDR’owana (-1EV ze świateł – trafiliśmy na plener po burzy więc niebo było jeszcze nieco zasnute – na szczęście potem było flarowo
), nieco uwodniona (bo jak wiadomo po burzy w górach potokami leci woda w kolorze piachu). Cała reszta prosto kliknięta w kolejnym teście Aperture. Canon 5dmk2, iso400, fisheye EF15, f7.1, t1/100. To my zmykamy nad morze a Wy sobie patrzcie gdzie nas wywiało ze snowboardem. Jak dopytam, gdzie nas wywieźli nad potok to napiszę
PS. a pochwalę się – dostaliśmy boską cytrynówkę. trzeba tylko wstrząsnąć

