Śluby plenerowe mają w sobie dwa wyzwania – pierwsze to pogoda, drugie to… słońce. Rok temu Jurek Kosmala pokazał mi materiał ze ślubu pelenrowego w górach – zanim spojrzałem na zdjęcia – zazdrościłem – bo przestrzeń, bo światło, bo duża swoboda poruszania się… dopóki nie spojrzałem na światło i cień. Nigdy nie przypuszczałem, że kontrasty są tak masakrycznie duże. Godzina 15ta – jakieś ponad 3 przesłony pomiędzy twarzą w słońcu i w cieniu. Słońce przedzierające się przez drzewa – czyli plamy światła…

Nie było łatwo – za to było pięknie. Na weselu sztachety nie poleciały, ale co zostało z podłogi po tańcach ciężko mi ocenić. I ta przepyszna domowej roboty cytrynówka, którą celebrujemy sobie co piątek ładowania baterii i czyszczenia obiektywów – ehh. Czeka nas jeszcze mała sesja z której mam nadzieję Asia z Pawłem nam nie zdezerterują :)










































































































































Tagi: , , , , , , , , ,