Na ułamek sekundy przed pocałunkiem. Więc nie shutterlagowo. Z pierwszego tańca, wśród tłumu otaczających gości. W lusterku, a nawet trzech. Takie magiczne chwile mają za sobą Asia i Maciek, po części dzięki sobie, po części dzięki nam oraz – co warto podkreślić – dzięki kredensowi. Bez niego nie było by odbić. Myślę, że dwie karafki też swoją rolę odegrały. iso5000, f1,6, 1/160s, 85L, canon 5dmk2, karta trzecia, plik 151. Dla dociekliwych pocałunku: tak pocałowali się. Nie raz, ale ze sto razy. Szaleli na parkiecie, piach z butów i torby wysypywałem po plenerze przez dwa dni. Było pięknie kochani – dziękujemy.