Historię Rybów czyli Darii i Jareka zaczeliśmy od końca czyli od sesji na Majorce, dzisiaj najwyższy czas na reportaż. Z kosmicznej ilości zdjęć (się działo) zrobiliśmy zgodnie z nową świecką tradycją sympatyczny skrót. Bawiliśmy się jak u rodziny, jedzenie (pani Halinka?) jak domowe, pozdrawiamy sympatycznego wujka z kamerą, który jak już wszedł w kadr to był jego pełnoprawną częścią, do tego wszystkiego super muzyka – jak się okazało nasze Ryby też muzyczne. Jarek zaszalał na scenie, Daria wtórowała pod sceną, jak tornado wpadli na photobootha, a potem to już tradycyjnie – zaczęło się od buta a skończyło na zabraniu Panny Młodej. Kochane Ryby – było bosko!!!


















































































