Zdjęcia ślubne czy reportaż ślubny czy może sesja z dnia ślubu

Czasem spotykamy się z pytaniem czy mamy wolny termin na wykonanie sesji ślubnej… ze ślubu. To tylko przykład, że poza środowiskiem fotografów czy środowiskiem rynku ślubnego ludzie używają terminologii dowolnie. Przez sesję ślubną mogą rozumieć jakąś formę dokumentacji zdjęciowej czy nawet reportażu ślubnego, a nie sesję w rozumieniu pozowania.


Czym powinien być reportaż ślubny

To trochę luźne przemyślenia, o tym czym są zdjęcia ślubne, reportaż ślubny i jaka jest rola fotografa ślubnego. Duża część tego co przeczytacie poniżej była prezentowana niejednokrotnie przez Marcina na warsztatach dla fotografów ślubnych od 2009 roku.



Czy reportaż ślubny to po prostu zdjęcia ślubne? Czy każde zdjęcie ślubne może być elementem reportażu? Czy każdy fotograf robiący zdjęcia ślubne tworzy reportaż ślubny?

Nie ma prostej odpowiedzi na te pytania, każdy z fotografów zachowuje prawo do swojego zdania w tym temacie jak i wybranych metod pracy.

Przez wiele lat nabraliśmy doświadczenia pozwalającego nam pracować w dyskretny i transparentny dla sytuacji sposób ale czasem to właśnie nasza obecność i nawet takie drobiazgi jak rozmowa z kimś decydują czy ludzie czują się z nami “bezpiecznie”. Bezpiecznie czyli naturalnie. Reportaż nigdy nie był w swojej istocie “chowaniem się” po kątach pomieszczeń i udawaniem nieobecnych. Raczej chodzi o nienarzucanie się i nie eksponowanie nadmiernie swojej obecności tak, aby sam fakt, że jesteśmy świadkami jakiejś sytuacji nie kształtował jej przebiegu w sposób jaki by bez naszej obecności nie miał miejsca.



Reportaż ślubny pozwala nam przenieść się w czasie.

Możemy poczuć zapach wyjątkowego dnia pełnego śmiechu, wzruszeń. Możemy być w tym dniu, który dla wielu osób jest uosobieniem szczęścia i początku nowego życia. Możemy poczuć wszystko to, co poczuli ludzie, którzy tam byli – pod jednym tylko warunkiem – sytuacje na zdjęciach będą autentyczne oraz zachowanie ludzi na zdjęciach będzie ich autentyczną reakcją na sytuacje, jakie rzeczywiście miały miejsce. Można to ująć na tysiąc sposobów, przywołując mniej lub bardziej eteryczne opisy i odwołania, ale sprowadza się to do jednej prostej i uczciwej rzeczy jaką widzimy na zdjęciach: ich autentyczności.

Fotograf wykonujący reportaż ślubny na ślubie staje się częścią sytuacji, nie jej przyczyną.

O autentyczności zdjęć mówimy w kategorii obietnicy: Pary Młode decydują się nas zatrudnić do roli swoich fotografów widząc zdjęcia ślubne często obcych im osób. Dobre zdjęcia potrafią przemówić, dokonać tej magicznej sztuczki przeniesienia widza do dnia ślubu. Jeżeli zdjęcia są autentyczne – i jest to suma autentyczności i intencji fotografa, jego podejścia do tematu zdjęć ślubnych, i jego doświadczenia odnalezienia wśród nowo poznanych osób, doświadczenia, które pozwala mu zarejestrować i opowiedzieć zdjęciami historię. Dobrą historię, taką którą chce się poznać, obejrzeć i niejednokrotnie do niej wrócić, za każdym razem odkrywając coś nowego, jakiś detal w drugim planie, który powoduje uśmiech czy zdziwienie, albo zrozumienie kontekstu tego co zostało przedstawione, uchwycone.

Zdjęcie – najbardziej niedoskonałe odzwierciedlenie w postaci płaskiej płaszczyzny trójwymiarowego świata jaki nas otacza, forma studium momentu i niedoskonałości wszystkiego, ale jednoczeście piękno kruchości, delikatności, obnażające często rzeczy niespodziewane.

Reportaż – ujmując generaonie – jest to subiektywna forma opowieści o rzeczach nam nieobojętnych. Subiektywna. Obiektywną formą jest dokument.

Reportaż ślubny to historia złożona ze zdjęć, które opowiadają o ludziach, rzeczach i dniu ślubu w postaci jakiej to miało miejsce.

Zdjęcia ślubne, można by w uproszczeniu powiedzieć, że to zdjęcia ze ślubu, ale przecież są to zarówno zdjęcia przed ceremonią ślubną jak i zdjęcia wykonane po ceremonii ślubnej, na przyjęciu weselnym, na sesji ślubnej – czy to studyjnej czy plenerowej.

Reportaż ślubny nabiera wartości wraz z czasem. Tworzy pewnego rodzaju napięcie pomiędzy oglądającym a formą w jakiej został ujęty.