Biorąc pod uwagę ilość pytań od kolegów z branży fotograficznej odnośnie Leica M9 dość długo zwlekaliśmy z tym postem. Czarna Leica M9 zagościła u nas na dosłownie dwa dni przed Nowym Rokiem – na dniach mijają dwa miesiące jej codziennego używania. Codziennego – bo ciężko z nią się rozstawać, codziennego – bo warto poznać ją w różnych warunkach – zwłaszcza skrajnych, bo trzeba nauczyć się jej specyfiki – ograniczeń (które ma każdy aparat), pracy z kolorem i półtonami (a jest ich naprawdę dużo).
Dzisiejszy dzień na naszym blogu nieprzypadkowo należy do Dagmary i Marka. Za tydzień zobaczymy się z nimi w Barcelonie na naszych warsztatach fotograficznych oraz na ich sesji. Dagmarę i Marka poznaliśmy rok temu na ślubie Ani i Michała – naprawdę dużo radości sprawiło nam zobaczenie znajomych twarzy! Tak więc dzieci, psy, dużo zabawy i miłości – czyli wszystko czego zawsze szukamy na zdjęciach. Miłego oglądania!
These two souls are unbelievable in countless categories. We had a honour to be their shadows during their fabulous wedding on Mallorca, Spain – we have mentioned that in post showing Daria and Jarek session – Maria and Fer were our reason to come to Mallorca, they have prepared incredible wedding bringing their families and friends from whole world to the place very special to their hearts. Pre-wedding time was for them extemely busy, but at least one day prior to the wedding we have catch them for short portrait/engagement session.
Historię Rybów czyli Darii i Jareka zaczeliśmy od końca czyli od sesji na Majorce, dzisiaj najwyższy czas na reportaż. Z kosmicznej ilości zdjęć (się działo) zrobiliśmy zgodnie z nową świecką tradycją sympatyczny skrót. Bawiliśmy się jak u rodziny, jedzenie (pani Halinka?) jak domowe, pozdrawiamy sympatycznego wujka z kamerą, który jak już wszedł w kadr to był jego pełnoprawną częścią, do tego wszystkiego super muzyka – jak się okazało nasze Ryby też muzyczne. Jarek zaszalał na scenie, Daria wtórowała pod sceną, jak tornado wpadli na photobootha, a potem to już tradycyjnie – zaczęło się od buta a skończyło na zabraniu Panny Młodej. Kochane Ryby – było bosko!!!





