zaskakujecie mnie – google anatytics zeznaje:
- 18,897 wejść
- 4,601 unikalnych odwiedzin
- bouncerate 1,30%
oczywiście tylko w samym lutym 2009.
01.03 2009 reportaż ślubny
cały wpiszaskakujecie mnie – google anatytics zeznaje:
oczywiście tylko w samym lutym 2009.
Wczoraj mieliśmy sporo gości. Powiedziałbym, że rekordowo sporo. 384 różne osoby odwiedziły nas na tej stronie zaglądając do wielu postów z bloga (średnio przynajmniej czterech). Tym samym styczeń do połowy miesiąca podwoił oglądalność grudnia 2008. Jestem pod ogromnym wrażeniem i dopinguje mnie to tylko do pokazywania Wam rzeczy dla nas istotnych i ciekawych, a ponieważ lubicie też czytać… to nadal będzie można coś przeczytać
Oczywiście – co było do przewidzenia, ponieważ ten blog powoli zmierza w stronę struktury blogsite – najbardziej interesuje wszystkich nasz terminarz, który spokojnie aczkolwiek systematycznie zmierza w kierunku górnej granicy jaką wyznaczyliśmy na sezon 2009: podobnie jak w 2008 roku podejmiemy się maksymalnie obsługi fotograficznej 40 par.
Więcej z przyczyn czysto czasowych nie damy rady: spotkania, korespondencja, sam czas zdjęciowy (paradoksalnie jest to najkrótszy elemnt składowy), obróbka, odbitki, albumy, albumy dla rodziców, prezentacje etc. – to wszystko zajmuje dużą część składową naszego roku – bronimy się rękami i nogami przez momentem, kiedy zaczniemy traktować to co robimy jak niechcianą i męczącą pracę.
12.01 2009 Bez kategorii
cały wpisO facebook.com chyba już każdy słyszał. Taka nasza-klasa.pl tylko globalna wioska – cały świat. Trafiłem na facebook.com poprzez DWF (gdzie też można już znaleść liczną polską ekipę – a rok temu spotkałem tam tylko Martę Potoczek) i ślub Joasi i Bruna. Z Polski nie było specjalnie nikogo – albo nie znalazłem W wakacje nastąpiła fotograficzna eksplozja na facebooku. Nagle znaleźli się tam wszyscy. Jessica Claire, Becker, Jeff Ascough i tysiące innych. Jeff ostatnio napisał: to będzie jedyne miejsce, gdzie będzie można mi zadać pytania. Na facebooku widziałem już Kalinę, smoków, Julię Molner, Bartosza Jastala – myślę, że za chwilę będzie tam jeszcze więcej osób.
My na facebooku jesteśmy dwojako: link do mojego profilu i link do strony 5fourths. Jak namówię Agnieszkę to też się tam zarejestruje.
Kilka przydatnych wskazówek:
Dlaczego warto być na facebooku? To doskonała, bezpośrednia platforma komunikacyjna. Z punktu widzenia fotografa – zarówno w sensie zawodowym jak i promocyjnym. Pytanie tylko czy chcemy i czy umiemy ją wykorzystać. Pewne wskazówki zamieściłem – jeżeli czegoś nie wiecie to wystarczy zapytać.
Na następny ogień pójdzie Twitter – to też jest niezły wciągacz czasowy.
Istotna zmiana adresów: od tej chwili ten blog widnieje pod adresem 5czwartych.com. Na starym adresie zostało ustawione przekierowanie na nowy adres, zachowaliśmy całą strukturę bloga.
19.11 2008 reportaż ślubny
cały wpisKoniec roku, w korporacjach dłubią raporty roczne, pozwoliłem sobie wyciągnąć na światło dzienne statystyki tego bloga.
Total views: 6,178
od grudnia 2007 do dnia dzisiejszego. Nie wiem czy to dużo – dla porównania: 15 781 odsłon od stycznia 2008 miała strona 5czwartych.com (przy poziomie 63% z linków odsyłających, 22% odwiedzin bezpośrednich, 15% z wyszukiwarek). W tej chwili skończyłem testować już nową stronę – dzisiaj wieczorem odpalamy. Będzie szampan i kawior przy dobrej muzyce.
Wracając do bloga – zdziwiło mnie, że oprócz oglądania zdjęć ludzie czytają wpisy czysto tekstowe. To dopinguje do pisania i dzielenia się przemyśleniami. Miło zaskoczyła mnie Wasza reakcja na szukanie sobowtóra misia naszego synka – dziękujemy za miłe maile – skontaktowaliśmy się z fabryką, być może coś się uda z tym zrobić. To miłe że zaglądacie tutaj nie tylko, żeby zobaczyć zdjęcia jak je w końcu pokazuję (postaram się to nadrobić). Czyli, że blog fotografa może jednak być czymś więcej niż tylko lanserskim pokazywaniem zdjęć przy famfarach wirtualnych zachwytów.
Statystyki lokalizacji czytelników/odwiedzających dają też do myślenia: oprócz Polski Wielka Brytania, Niemcy, USA, Irlandia, Belgia, Holandia, Kanada, Francja, Hiszpania. Od nowego roku zatrudniam korektora (brat czuj powinność) i blog będzie dwujęzyczny. Może nawet już na Boże Narodzenie? W tym natłoku końcówki sezonu prawie zapominałem, że już tylko miesiąc.
[a ten post jest przykładem, że można pisać na blogu jednocześnie wgrywając zdjęcia dla klienta i nie tracąc nic czasu... koniec wgrywania - koniec pisania]