No i dobiliśmy do Łodzi – jutro reportaż ślubny, w niedzielę sesja ślubna. A dzisiaj na start – obowiązkowy rajd po miejscach, gdzie nie uraczycie Versace, ale za to zobaczycie ludzi i prawdziwą nutkę Łodzi z jej starą architekturą. Tutaj wrócimy w niedzielę na plener. I nie wiem z jakimi klapami musiałbym się urodzić, żeby zrobić plener gdzie indziej (a przynajmniej jego część). Kochamy takie miejsca – w Łodzi, we Wrocławiu, w Warszawie – wszędzie. Być może – ryzykowne wchodzić tam z aparatem, ale jak mawiają – no risk, no fun! A poniżej parę ulicznych klatek w kolorze plus schody na które wrócimy w niedzielę… Życzcie nam pogody

