Alex Majoli

majoli

W środę wybraliśmy się z Kamashem na wykład Alexa do Instytutu Francuskiego. Sala praktycznie pełna, zaduch, kaszel mnie prawie zabił – tak suche powietrze.

Fotografie kontrowersyjne. To nie jest tradycja Magnum, to coś zupełnie nowego. Dekonstrukcyjne jeżeli chodzi o dbałość o ekspozycję, choć konsekwentne. Można powiedzieć, że jest w tym niedbałość – ale zamierzona. Lekko, od niechcenia, bez wyciskania, śrubowania półtonów.

Aby zrozumieć Alexa trzeba uwierzyć w oczy i umysł fotografa – w zamysł, w świadomość, w szukanie w każdym zdjęciu siebie. Inaczej – zobaczymy zdjęcia, które mając chyba być antyperfekcyjnymi mogą się wydać mocno niedbałymi. Alex mówi, że wątpi w to co robi. Cały czas szuka odpowiedzi. Zdjęcia zrobione na wojnie nie powodują jej zakończenia. Ponoć każdy reporter ucieka od czegoś. Alex z jednej strony deklaruje brak momentów, w których nie zrobiłby zdjęcia (dead child – just for evidence – for future, not nowaday cause photoeditors won’t publish it), z drugiej daje do myślenia dystansem do agencji Magnum i wojny. Zupełnie inny człowiek niż Nachtway. Spokojny wyluzowany. Jakby opozycja do wrażenia pozostawianego przez Nachtwaya. Alex – piekielnie szczery, otwarty. Dużo ironii, autoironii i dystansu do samego siebie. Nachtway przy nim to indianin 🙂

Alex to ciekawa osoba – dość kontrowersyjna sprzętowo (sprzęt NAPRAWDĘ nie ma znaczenia, ważne czy wiesz jak go użyć) – bo jak w chorym pędzie zakupów coraz to nowych aparatów i obiektywów odnaleść kogoś, kto fotografował większość swojego pierwszoligowego czasu… aparatami kompaktowymi?

z tymi cyfrowymi kompaktami typu Olympus 5050 to chyba nie do końca pełna historia – na powyższym zdjęciu chyba Konica Hexar AF.

no i zdanie wyłuskane z jego strony:

„We should think of a photographer as a Samurai who makes rituals, moves and gestures in order to develop his techniques and his instinct.”

prawie Ghost Dog, Sztuka Wojny.

na marginesie: pytania z widowni i odpowiedź Alexa a propos pracy dla klienta i własnych projektów tylko potwierdziły że Fasttrack jest uniwersalny – ZAWSZE jest dwóch klientów: ten który płaci i fotograf, który ma się rozwijać. Nagle wszystko się połączyło. Czasem jest tak, że klient wybierze naszą wizję a nie swoją (przykład Alexa i tematu wyborów w 2004). Muszę wskoczyć koniecznie na wystawę do Yoursa. Prawda zdjęć to prawda odbitek. Podsumowując: było ciekawie. BTW nie musi się podobać do uwielbienia, ważne że zostawia ślad.

biografia @ magnum

1 Comment
  • smoki
    Posted at 23:36h, 07 marca Odpowiedz

    Wystawa mocno rozczarowuje. Wychodząc pamiętałem dwa zdjęcia. Godzinę później żadnego. Prawda odbitek nie pomoże słabym pracom.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.