dlaczego wybiera się kamerzystę czyli trzy historie od niedoszłego filmowca

Temat wideofilmowania jakoś omijał nas bezboleśnie – tzn. większość Par, które decydowały się powierzyć nam dokumentację swojego wyjątkowego dnia zdawała się na reportaż ślubny jaki wykonujemy. Pan z dużą kamerą pojawiał się bardzo rzadko – i zwykle dostosowywał się – podobnie jak my – do trybu współpracy. Przez kilka ostatnich lat słyszymy “zależy nam na zdjęciach”. Ostanich kilka reportaży pokazało nam zupełnie dwie strony medalu – operatora wideo i kamerzystę z klubu ADHD. Trzy historie – dobrze wspominamy tylko pierwszą.

Przykład pierwszy: opisywany reportaż ślubny w Niemczech. Pojawia się młody chłopak z kamerą Canona, jakiś wielgachny statyw i duża torba na sprzęt. Witamy się – my po niemiecku zero, on po polsku zero, przechodzimy na angielski. Rozmawiamy, opowiadam jak pracujemy, pytam o ciągłe ujęcia jakie potrzebuje on mieć sfilmowane – odpowiedź prosta “róbcie swoje – nie będziemy sobie przeszkadzać, trzymam się z boku, mam zoom w kamerze”. Tak powiedział i tak było. Chyba najbardziej stresowaliśmy się, że jemu coś zasłaniamy bo autentycznie przez całą Ceremonię w kościele przemknął mi może gdzieś kątem oka ze dwa razy. Ideał współpracy.

Przykład drugi: para, której bardzo zależało na reportażu. Jednak kamera musi być bo rodzice etc. Przychodzi Pan w wieku mojego taty. Miałbyć jego syn, generalnie filmują razem, ale dzisiaj jest on sam, bo syn ma inne zlecenie. Pan miał dwa syndromy na przemian: ADHD i coś co koledzy na stronie kameruni.pl nazywają syndromem betonowej stopy. Jak stanął tak stoi – metr od Pary. W kościele jasno, ale on świeci im w oczy, że muszą je mrużyć albo muszą opuścić głowy. Przeogromniaste cienie, zaoranie kontrastem efektów makijażu – porażka na całej linii. Pan kamerzysta w wejściu do kościoła już się denerwuje, bo Para w wejściu rozmawia ze świadkami zamiast stanąć na baczność do ujęcia. Para wchodzi, Pan kamerzysta dwa metry od nich. Chyba popsuł się ten zoom. Musimy mu wybaczyć – siła wyższa. Siła wyższa nie opuszcza Pana przez całą Ceremonię – Pan staje metr obok Pary i filmuje ich, filmuje kwiatki, filmuje sklepienie –  zaczynamy podejrzewać, że przykleiły mu się buty i szukamy odruchowo jakiś rozpaczliwych gestów pomocy z jego strony. Zamiast tego sygnał daje ksiądz prowadzący Ceremonię. Sakrament małżeństwa. Pan odkleja się od Pary, my przedwcześnie cieszymy się – Pan ze stresu tego przyklejenia do dywanu w kościele dostaje ADHD – musi nadrobić to stanie w miejscu. Jesteśmy pełni zrozumienia – mamy 4latka, który reaguje podobnie. Nie wiem jak udaje nam się wytrwać – powtarzamy jak mantrę “kochaj bliźniego…”. Pan w pewnym momecie Przysięgi usiłuje włożyć Pannie Młodej obiektyw w oko! Być może to ten dynamizm ujęć. Po Ceremonii pierwszy raz interwencja: u Pary i u konsultantki ślubnej. Czujemy się zażenowani, Parze jest przykro podwójnie – raz, że sami czują się dyskonfortowo z żarówką wetkniętą w twarz, dwa – wiedzą, że Pan który miał być z boku dodatkowo staje nam na drodze co minutę, jeszcze dochodzi obawa, że tracą przez to dobre ujęcia. Pan na Przyjęciu jest już postawiony do pionu, swoją aktywność argumentuje mantrą “bo Was jest dwoje”. Na odpowiedź “ale przecież nie stoimy na środku tylko na obrzeżu” wraca mantra. Rzeczywiście: nas jest dwoje. Sól szkodzi i dlatego cukier też szkodzi. Przecudowna Para Młoda, fantastycznie zorganizowany ślub i fuckup roku: kamerzysta. Gdyby nie sympatia dla konsultantki ślubnej i szacunek do jej pracy, napisałbym jaka to firma filmowała. Konsultantka pociesza nas: dobrze że nie przyszedł jego syn, on rozstawia sześć halogenów na sali… Wow, poczulibyśmy się jak na boisku piłkarskim. Marcin jest prawie pewien, że obudziło by to drzemiącą w nim nadal gwiazdę rocka.

Historia trzecia to dramat w trzech odsłonach. Miał być jeden operator wideo, skończyło się na dwóch kamerzystach wspomaganych przez trzeciego kamerzystę. Panowie popadają w dualizm koncepcji współpracy: dwóch deklaruje, że nie świecą i nie podchodzą (tak jest do momentu Ceremonii), bo mają przecież zoomy, trzeci zaczyna rozmowę od “no to będziemy sobie przeszkadzać”. Te credo na początku przyjęcia udziela się dwóm pozostałym, interweniuje Para, nie chcą mieć obiektywów w twarzy jak na przygotowaniach, dlaczego jest świecone skoro miał być sprzęt umożliwiający pracę w zastanym świetle – Panowie mówią coś o braku takich wskazówek – klasyka a’la Bart Simpson – to nie ja, to już tak było. Para omawiała wszystko z właścicielem firmy, dużo obietnic, zgoda na wszystko po czym okazuje się, że na ślubie ląduje trzech pracowników, którym nikt ustaleń nie przekazał. Pytanie co w takim momencie powinien robić fotograf? To jest reportaż, w sumie może powinniśmy właśnie skupić się na tym co się dzieje – na kamerzystach biegających wokół Pary z kamerami. Trzy satelity – przez Ceremonię i 70% przyjęcia. Chyba oglądali “Wesele” i bardzo wzięli do siebie “kameruj pan, chcę mieć wszystko” Wojnara – obiektyw ląduje w indyku, w kieliszku. Najbardziej zadziwiające jest to, że udało się ich zgubić na 95% zdjęć. Prawie cud nad Wisłą. Niestety Para po obejrzeniu materiału wideo była raczej daleka od określenia swojej inwestycji w wideo jako cud mjut malyna. Obraz się trząsł jakby filmował to wujek. To był cytat. Trzech panów, trzy statywy w wersji duży lub bardzo duży.

Podsumowując: czy przeszkadza nam operator wideo? Nie. Operatorów wideo spotykamy tak rzadko, że uważamy ich za gatunek pod ochroną. Czy przeszkadzają nam kamerzyści? W sumie – moglibyśmy zadeklarować, że nie, bo kamerzysta/kamerzyści głównie przeszkadzają Wam – Parom, Waszym gościom chowającym się na widok kamery. Naturalne reakcje? Żarty na bok – kto przy lampie z halogenem H4 (mieliśmy takie żarówki w Peugeocie :P) lub jeszcze bardziej bijącej po oczach lampie ledowej (nowa moda – chińska lampka za 15 USD – dłużej można świecić i światło jest oczywiście oderwane w kosmos od temperatury naturalnego światła) będzie się zachowywał naturalnie? Albo zatańczy w intymnych warunkach 2x 1500W na statywach z halogenami budowlanymi?

Dlaczego wybiera się kamerzystę? Cynicznie: aby wydać pieniądze na coś, czego nie będzie się oglądać i czego się będzie w sumie żałować. W 95ciu przypadkach na 100. Lekcja odrobiona – specjalnie na spotkania przygotowujemy galerię strzałów w kolano czyli jak wszyscy bardzo kochamy panów z kamerami. A tak na poważnie: żal mi Par. Moment mocno emocjonalny – następuje szantaż psychologiczny ze strony rodziny – bo kamerzysta to musi być i wybiera się na szybko byle by był. A potem kwiatki.

Operatorzy wideo – chętnie podejmiemy współpracę, będziemy Was polecać Parom. Wróćcie na rynek… Skontaktujcie się z nami, przyślijcie demo. Dzisiaj dzwoniła Para i prosiła, żeby kogoś polecić. Rozumiemy problem – nie nagrywamy dźwięku (z tego co udało nam się zbadać – na tym głównie Parom zależy – aby usłyszeć słowa przysięgi etc.), ale też zwykle nie oglądamy gotowych materiałów wideo naszych Par. Sytuacja jest patowa. Ogłoszenie w sprawie współpracy operatorów wideo proszę uważać za zawsze aktualne -> formularz kontaktowy.

33 Comments
  • Kati
    Posted at 17:19h, 09 March Reply

    Wyślijcie to jako felieton do czasopism ślubnych :))) Swietnie się czyta, choć nie zazdroszczę nerwów które Was spotkały.

  • Krzysztof Serafiński
    Posted at 17:32h, 09 March Reply

    Mogę również na palcach jednej ręki wymienić osoby ( operatorów/ki) z którymi praca to czysta przyjemność, reszta nie powinna w ogóle brać kamery do ręki…

  • ArtiFot
    Posted at 17:52h, 09 March Reply

    Sporo racji. Co najmniej połowa operatorów to niestety partacze albo bufony którzy mimo bardzo dobrej woli współpracy mają wszystko gdzieś. Przy obecnych możliwościach średniej klasy kamer doświetlenie jest niestety konieczne co zabija klimat i z tym muszą się liczyć młodzi. Fotografia ma tu sporą przewagę

  • Lukasz Bera
    Posted at 17:58h, 09 March Reply

    Hej, czytam Was od dawna, lubię styl zdjęć i postów, ale komentuję pierwszy raz 🙂 Tak żeby większej liczbie osób uświadomić jak ludzie – ‘filmowcy’ potrafią psuć parom młodym najważniejsze pamiątki ze ślubu to poprawcie sobie adres, bo nie kameruni.pl tylko .com 🙂 Poza tym pomysł felietonu jak najbardziej trafiony 🙂

  • migdał
    Posted at 18:02h, 09 March Reply

    Rozumiem ból “współpracy” z nieudolnym kamerzystą i zdaję sobie sprawę z tego, że jest ich większość niestety ale … są i tacy, którzy wykonują swoją pracę solidnie. Mam czasem wrażenie, że jest prowadzona jakaś swoista krucjata pod tytułem “nie zatrudniajcie kamerzystów” 😉 Ja bym proponowała Młodym Parom po prostu zatrudnienie dobrego kamerzysty a nie pierwszego lepszego z polecenia albo w łapanki w ostatniej chwili 😉
    To pisałam ja – fotograf ślubny 😉 biorąca w obronę męża operatora, który prawie nigdy nie używa lampki, nie reżyseruje i nie stoi murem przy Młodych 😛

    • 5czwartych
      Posted at 18:08h, 09 March Reply

      My sugerujemy tylko myślenie o konsekwencjach zatrudnienia przypadkowego i nieodpowiedzialnego pana z kamerą. To jest decyzja Pary – pracujemy szeroko, jest jakaś specyfika tego co robimy – 90% naszych ślubów to są śluby bez wideofilmowania – i nie dlatego że kogoś na to niestać, tylko że tego nie chce lub tego nie potrzebuje.

  • B&W Photography
    Posted at 20:42h, 09 March Reply

    Świetny artykuł – bardzo trafne uwagi i spostrzeżenia, rewelacyjny jako przestroga, gdy “najważniejsze dla Pary są fotografie”, ale Rodzice upierają się przy filmie…

  • Bartek Witek
    Posted at 01:53h, 10 March Reply

    Bardzo dobry artykuł. Poruszyliście kolejny ważny temat. Jest szansa, że wiele par zrozumie dzięki artykułom jak ten, że to wszystko dla ich dobra…

  • Michał Zagórny
    Posted at 09:05h, 10 March Reply

    Pięknie 3 historie obrazujące rzeczywistość i brak przewidywania Par a później konsekwencje wybierania kamerunów “na szybko”, “bo rodzice się uparli”Ehh.. zazdroszczę pracy bez kamerunów, u mnie proporcje ślubów bez video są odwrotne 🙁

  • Grzesiek Kuriata
    Posted at 11:31h, 10 March Reply

    Jeśli nic się nie zmieni “operatorzy” podzielą los mamutów:)) Ja w ubiegłym sezonie miałem przyjemność z bardzo sympatycznym panem kamerzystą, wszystko było ok, ale wkurzał mnie, szczególnie w trakcie ceremonii odgłos wydobywający się z łożysk w jego SVHS!! 🙂

  • Adam
    Posted at 14:35h, 10 March Reply

    Miło się czyta.

  • Lukas
    Posted at 13:12h, 11 March Reply

    Świetnie napisane, pozwoliłem sobie na Facebooku polecić linka do waszego bloga, niech więcej ludzi to przeczyta, może ktoś w przyszłości dzięki wam dokona bardziej świadomego wyboru operatora kamery (a nie kameruna 🙂 ) 🙂 Pozdrawiam

  • Darek Jankowiak
    Posted at 08:32h, 12 March Reply

    Nie tylko zdjęcia, ale i teksty-jak zawsze u Was- na poziomie. Mógłbym Was również uraczyć piękną opowieścią PANA KAMERZYSTY (patrz pkt 2 i trochę z 3)jak to opowiadał mi przy talerzu rosołu, że “kamerowanie to sumie w d..ie ma”. No comments – Kryste jak mi było żal PM.

  • tomek horowski
    Posted at 16:40h, 13 March Reply

    fajnie napisane, i prawdziwie

  • Karol Kępka
    Posted at 22:47h, 14 March Reply

    Niedawno na swoim blogu poruszyłem ten sam problem.
    Chętnie bym się podłączył do prośby o podesłanie ofert współpracy kamerzystów 🙂 Taka prawda – nie ma kogo polecić z czystym sumieniem; przynajmniej ja niewielu takich znam.

  • Darek Szubiński
    Posted at 08:32h, 16 March Reply

    Sytuacji można by mnożyć i mnożyć, pytanie jak szybko kwestie nieprzemyślanych decyzji dotrą do zamawiających. Może wówczas, gdy podczas homilii Pan Kamerzysta podejdzie i “własnoręcznie” ułoży dłoń Pani Młodej na dłoni Pana Młodego i będzie pokazywał jak mają się do siebie uśmiechać …. – takie kwiatki miałem zawsze z jednym i tym samym pracownikiem firmy nagrywającej … Czasami się zastanawiam – co z niektórymi jest nie tak.
    Niestety bardzo rzadko rzeczywiście można trafić na te pozytywne wyjątki ….

  • Marek Joachimiak
    Posted at 20:12h, 23 March Reply

    Tekst przedstawia niestety smutną rzeczywistośc, od 7 lat zajmuję się filmowaniem i przyznam się szczerze, że o tego typu przypadkach słyszałem w swojej pracy. Można by tu z pewnoscią dodać jeszcze 4 i 5 i 6 historię, ale rozumiem, że ten artykuł miał jedynie wywołać falę dyskusji. Niestety w swojej pracy spotykam się z fotografami, którym czasami można przypisać cechy opisanych operatorów kamer. Myślę, że musimy robić swoje i dobrze by było, gybyśmy zachowali na tyle wysoki poziom pracy i realizacji różnorodnych materiałów, żebyśmy za kilka lat nie musieli się wstydzić,a współpraca operatorów kamer i fotografów mogłabyć bardziej owocna :D, pozdrawiam serdecznie

  • Free Four Studio
    Posted at 14:56h, 25 March Reply

    Dziekuje za ten tekst! 🙂

  • mrów
    Posted at 09:46h, 28 March Reply

    Naprawdę swietny tekst, świetnie się to czyta – i jeśli ktoś to traktuje jako żart … to jest w błędzie. Jest to najgorsza prawda o kamerzystach bo operatorzy sa gatunkiem wymarłym ( albo pary ślubnej w niektórych przypadkach nie stać na operatora )

  • Wojciech Witkowski
    Posted at 22:47h, 06 April Reply

    Tekst dobry, zleceniodawcom należy życzyć wyczucia. Przecież często to oni decydują o firmach/ludziach które mają im uwiecznić te ważne chwile. Myślałem, że opiszesz naszą współpracę (Byszewo i Bydgoszcz, Justyna i Waldek) choć nie mam pewności w jakim kolorze pisałbyś, film wyszedł bardzo ok 😉
    Pozdrawiam i myślę, że kiedyś na szlaku się spotkamy.

  • 5czwartych
    Posted at 06:59h, 29 April Reply

    Hej Wojtek, nie było tak źle chyba – start mieliśmy niezbyt udany, ale potem jakoś poszło i raczej złych wspomnień przynajmniej my nie mamy. Ja widzę zawsze jedno źródło problemu: brak chęci współpracy lub brak szacunku do czyjejś pracy. Traci na tym zawsze Para Młoda. U nas w tym roku na razie 2:2. Dwa sety z kamerami do rozjechania w błocie poligonu i dwa sety bez kamer z emocjami i ludźmi na pierwszym planie.

  • Karina Komorowska Kot
    Posted at 14:02h, 21 May Reply

    Ja cenię zarówno dobrych fotografów jak i dobrych kamerzystów. I jedna i druga dokumentacja jest bardzo ważna a dobry fachowiec, artysta zrobi piękną pamiątkę parze młodej.

    Faktycznie w Polsce nie ma prawie w ogóle fajnych kamerzystów, …a większość to starsi panowie, z wielkimi kamerami, lampami, którzy faktycznie mogą przeszkadzać i fotografowi i parze młodej i gościom.

    Nikt nie powinien sobie przeszkadzać w pracy ale to chyba nieuniknione przy ślubach bo zarówno fotograf jak i kamerzysta muszą udokumentować te najważniejsze chwile w jak najlepszej jakości… trudno by nie wchodzili sobie czasem w kadr 🙂
    Robią to dla Pary Młodej i muszą dla jej dobra współpracować jak najlepiej potrafią.

    Coraz mniej par w ogóle korzysta z usług filmowców nad czym ubolewam, ja rozumiem, że nikt nie chce nudnego 7 godzinnego filmu ale są w tym kraju kamerzyści, których mają wyobraźnię, dobry sprzęt a montaż w jednym palcu i pamiątka w postaci filmu może trwać 30-60min a ogląda się z przyjemnością…

    O dobrych filmach piszę właśnie na moim blogu

    • 5czwartych
      Posted at 15:03h, 21 May Reply

      Karina wszystko fajnie tylko dobry film = scenariusz i organizacja planu. W pewnym momencie coś ma priorytet – albo film albo zdjęcia. Albo ktoś chce reportaż i wtedy te duble/ustawianki/scenariusze należy schować głęboko w kieszeń albo fotograf zostaje fotosistą z planu filmowego z trzema kamerami etc. i 20toma dublami na scenę. Jedno i drugie wymaga rozmów PRZED dniem ślubu, ustaleń dla trzech stron i przede wszystkim – przekazania każemu Klientowi: pewne warianty pracy jednej strony mają określone konsekwencje dla efektu pracy drugiej strony (video/foto). i ostatnia uwaga – problem największy w tym, że nikt tutaj nie pracuje jak Stillmotion. 2-3 kamery, ludzie wykształceni, z fenomenalnym wyczuciem estetyki.
      Ludzie mają dość ślubnych filmików – sztampy, braku indywidualnego podejścia, braku rozwoju. Jak można robić takie filmy jak Stillmotion będąc mentalnie i estetycznie na innej planecie? Owszem – technika idzie do przodu, kręci się materiały w HD, tylko ZAWARTOŚĆ filmu wykazuje, że niezależnie od tego co się dzieje w rzeczywistości, scenariusz filmu rządzi. Życzę powodzenia w wyszukiwaniu dobrych operatorów, ważne żeby ich obietnice nie oznaczały dla fotografa walki o każdy centymetr ujęcia.

  • Kamerun
    Posted at 20:16h, 22 June Reply

    Tak, tak – jak to się wszystko ładnie pisze i opowiada i wspomina….na żywo, wszystko wygląda inaczej. Odniosę się do kilku:
    – Tyle piszecie o lampkach i doświetlaniu. Prawie się zgodzę z Wami – lampki nakamerowe to obciach totalny; nie używałem i nie używam. Natomiast jeżeli chodzi o doświetlenie na sali to owszem, zdarza się (halogeny ‘budowlane’) – bo nawet najczulsza kamera nie pomoże na niektóre sale, które są ciemne i niedoświetlone. Jeżeli tak Wy (fotografowie) psioczycie na te halogeny, to może Wy róbcie zdjęcia bez lamp błyskowych ?? Ciekawe jak Wam to wyjdzie, jak będzie ciemna sala i mało światła, to nawet te najjaśniejsze obiektywy nic nie pomogą.
    – cyt….”Albo zatańczy w intymnych warunkach …”; sorry, ale w intymnych warunkach to sobie można w agencji towarzyskiej potańczyć, albo na dyskotece, w ciemności. Wesele to nie dyskoteka, gdzie potrzeba intymnych warunków bo ‘pan będzie obmacywał panią’….ten Wasz argument uważam za chybiony i śmieszny

    I uważam, że młodych należy ‘ustawiać’ – nauczony doświadczeniem gdzie podczas przysięgi młodzi patrzą na księdza i są odwróceni plecami do ‘publiczności’ zacząłem im podczas przygotowań uświadamiać jak należy się zachować podczas przysięgi itd itp – wiele par nie miało o tym pojęcia (no bo i skąd??) i dziękowało mi za te cenne uwagi bo co to za przyjemność oglądania podczas przysięgi pleców młodych lub tego jak patrzą na księdza i wyrażają swoją miłość….. My (kamerzyści/fotografowie) wiemy jak się należy zachować i jak ustawić aby film/zdjęcie było OK bo byliśmy na xxxx ślubach. Młodych trzeba ustawiać – oczywiście wszystko to odbywa się przed ślubem, broń Boże podczas 🙂

    I wiadomo, że podczas pracy kamerzysta czy fotograf będą sobie wchodzić w drogę – tak już jest i będzie, tego się nie uniknie. Praca na statywie i zoomie jak to podkreślacie jest OK, pod warunkiem że ma się ze 3 kamery w kościele i każda jest w stanie zrobić coś innego. A może Wy (fotografowie) popracujcie na dłuższych obiektywach ?? Jakoś nie widziałem byście się do tego garnęli. 70-200 to max co używacie/posiadacie podczas ślubów. A może tak jakiś obiektyw 800mm ?? Jak to jest że Wam wolno być przy parze młodej a nam nie ?? Zalatuje to troszkę hipokryzją.

    Bo tak w ogóle to kamerzysta i fotograf przed ślubem powinni 5 minut pogadać i uzgodnić co, gdzie i jak. I wtedy jak to w przysłowiu ‘wilk syty i owca cała’

    Pozdrawiam 😉

  • tomek
    Posted at 07:12h, 23 June Reply

    Narzekacie na kamerzystów “wielcy fotografowie” a zdecydowanie więcej jest fotografów z ADHD.Walą lampami bez opamiętania nawet jeśli nie trzeba,biegają po kościele,kładą się na podłodze,”wchodzą księdzu na plecy”.Z mojego doświadczenia wynika coś całkiem odwrotnego niż wy tu piszecie.Często pary nie decydują się na fotografa wcale,bo zawsze jest kilka osób z rodziny które zrobią zdjęcia i to im wystarczy i nie muszą płacić “panu artyście”za jego pożal się boże wizje.

  • Jarek
    Posted at 09:16h, 23 June Reply

    Problem polega na tym ,że jak Młodzi biorą dobrego i DROGIEGO fotografa, to już oszczędzają na video. Biorą jakiegoś duala który dorabia sobie w soboty zarabiając parę groszy i efekt jest taki jak opisujecie. Za dobrą pracę trzeba zapłacić – sami o tym wiecie.

  • tomek
    Posted at 20:00h, 23 June Reply

    Rozmawiałem kiedyś z Panem Młodym kilka tygodni po weselu i zapytałem jak tam zdjęcia (mieli drogiego i uznanego fotografa).Powiedział,że nawet wszystkich zdjęć nie obejrzał bo go to znudziło po pierwszych 30 zdjęciach a wzięli drogiego fotografa,żeby się chwalić przed znajomymi.Podejrzewam,że w waszym przypadku też często się to zdarza i nawet o tym nie wiecie,bo przecież się wam młodzi do tego nie przyznają.

    • 5czwartych
      Posted at 20:43h, 23 June Reply

      Tomku, normalnie można pomyśleć, że to co piszesz to frustracja i kompleksy operatora wideo, przepraszam – kamerzysty. Rozczaruję Cię, nie chodzimy na plecach z metką ile kosztuje nasza praca, nie rozmawiamy z obsługą na temat naszych cen (bo zwykle powoduje to właśnie frustrację i kompleksy), Pary prosimy o nie rozmawianie nt. naszych ustaleń dot. ich inwestycji – ba Pary często proszą, aby nie rozmawiać o cenie usługi z Rodziną – bo nie zrozumie i nie zaakceptuje ich decyzji co do inwestowania w zdjęcia ślubne. Czyli pudło – ale miło, że próbowałeś być psychologiem i marketingowcem. Na koniec: o każdym markowym, ekskluzywnym produkcie można powiedzieć, że jest przereklamowany i wedle tej samej logiki można gloryfikować produkt z dolnej półki. Droga Dosiu, niestety Klienci są coraz bardziej świadomi, wymagający – nawet jeżeli masz ich za głupków. I jak mówił kolega muzyk: nie dość że nie stroisz to nie zdążasz. Nie upatrujemy tak niskich pobudek jak szukanie prestiżu wg poziomu inwestycji finansowej w zdjęcia u naszych Klientów – to po prostu świadomi swych decyzji ludzie inwestujący w swoją niepowtarzalną historię na zdjęciach. Traktujemy ich tak samo jeżeli zainwestują 4000 czy 10000 zł.

  • Kamerunka ;-)
    Posted at 01:03h, 29 June Reply

    Oj ja tez znam fotografow z ciezka stopa, ktorzy przed sama kamera, filmujaca w ogolnym planie mlodych z najblizsza rodzina, zmieniaja obiektyw… a pozniej zastanawiaja sie co teraz powinni zrobic…
    Fotografa bez ADHD to jeszcze nie spotkalam, przyjmuje, ze to choroba zawodowa.
    My (ja i maz) filmujemy 2 kamerami HD, jedna jest na ogromnym statywie ustawionym w rogu Kosciola, tak, ze czesc gosci go nawet nie widzi, druga kamere nosi maz na steadycam’ie . Ja ze statywem nie ruszam sie z miejsca, operuje tylko zoomem, maz rusza sie tylko do przysiegi – filmuje ja na wprost oltarza, ramie w ramie z fotografem oraz przy wychodzeniu PM z Kosciola. Dla nas swiatlo tez jest bardzo wazne, dlatego przygotowania, Kosciol i sesje w parku filmujemy bez doswietlenia (chyba, ze sa juz jakies skrajne warunki, 98% jest bez sztucznego swiatla). Zabawy nie da sie sfilmowac bez swiatla, niestety MP jakos nie chce ogladac czerni, a HD potrzebuje nawet wiecej swiatla niz normalna kamera. Natomiast wielu dobrych fotografow wykorzystuje nasze swiatlo robiac piekne zdjecia z podswietleniem tylnym.
    Najwiekszy problem to brak komunikacji, wszyscy jestesmy zatrudnieni po to, zeby MP byla zadowolona z efektu naszej pracy, wiec czemu sobie przeszkadzac? MP nie powinna sie przejmowac jak my wykonany nasza prace interesuje ich tylko efekt, to my musimy sie dogadac. Przynajmniej tak robia profesjonalisci.
    Na poczatku naszej pracy trafiali nam sie rozni fotografowie – jeden zabronil mi filmowac, gdy on robi zdjecia podczas sesji w parku i perfidnie stawal przed kamera, sprawdzal przez ramie, czy dobrze mi zaslania (skonczylo sie to tym, ze MP wyprosila fotografa podczas wesela – mieli go juz dosc).
    Powiedzcie mi, czemu wiekszosc fotografow nie obejdzie kamery z tylu, chodz jest na to miejsca, tylko musi przejsc przd nia psujac ujecie? Komus z wypowiadajacy sie przeszkadzal dzwiek kamery – w czym przepraszam??? – a wiecie jak brzmi seria z aparatu nagrana podczas ceremonii??? Mimo, ze wpinamy mikrofon do klapy PM, to nie da sie tego usunac ze sciezki dzwiekowej. Rozumiem, ze macie stalki bo sa one jasniejsze, robia ladniesza glebie i nie mozecie stanac dalej i uzyc zoomu, ale to nie jest tak, ze wy – fotografowie jestescie niewidzialni i nieslyszalni.
    A hitem sa fotografowie gaduly, ktorzy w Kosciele przychodza do kamerzysty obgadac Ksiedza albo MP, bo im sie nudzi podczas kazania. Zdarzalo to sie tak czesto, ze zaczelismy nagrywac dzwiek magnetofonem cyfrowym postawionym blisko oltarza.
    Od kilku lat wspolpracujemy z kilkoma fotografami, od nich mamy 90% zlecen i dzieki temu obie strony sa zadowolone, bo znamy nasza praca i wspolpracujemy, a nie przeszkadzamy sobie. To jest najlepsze wyjscie – czego wszystkim zyczymy 🙂
    PS Stillmotion ma swojego fotografa w zespole, dzieki temu oba ich produkty sa na najwyzszym poziomie. Graja do jednej bramki 🙂

  • operator
    Posted at 14:24h, 03 July Reply
  • smakobrazu
    Posted at 17:18h, 05 August Reply

    W ogóle nie rozumiem pracy kamerzystów. Nie widziałem ani jednego filmu, który byłby ambitny czyli inteligentnie “zgrany”. Dosłowność i stricte dokumentalne podejście, plus gotowe rarytasy typu ramki cyfrowe z allegro, efekty typu gołąbki i obrączki wbrwe pozorom niszczą cały klimat. Z czegoś wyjątkowego powstaje papka dla dziadków i babć, a cały kit o indywidualizmie włóżcie sobie między bajki. To co otrzymacie to gotowy schemat MacVideo. Jedyną rzeczą, którą zobaczycie tam jako nowość to wasze twarze. Kamerzysta w plenerze to porażka do kwadratu, często taki “artysta” wyśmiewa się za moimi plecami na głos, bo próbuję zrobić coś więcej niż rączki na drzewku i przejście obok krzaczka tam i z powrotem. Na szczęście coraz rzadziej mamy okazję “współpracować”. Dla mnie videofilmowanie to totalna wiocha.

  • Zbyszek- kamerzysta
    Posted at 12:39h, 08 September Reply

    Ciekawy i zabawny artykuł, Sam filmuję i wiem jak to jest spotykać fotografów czy innych kamerzystów na weselach.
    I przyznam że współpraca wygląda różnie. Są kamerzyści którzy filmują i są tacy którzy “kamerują!” i tak samo jest z fotografami. Szlak jasny mnie trafiał nie raz gdy filmuję sobie scenę a żeby ją wykorzystać to potrzebuję co ok5-7 sec a tu nagle w kadrze pokazuje mi się pupa Pani fotograf. to samo w kościele (ja używam statywu i pracuję zoomem) podchodzę z kamerą w ręku tylko na przysiędze. A tu nagle w kadrze pokazuje mi się głowa jakiegoś foto-pstrykacza który akurat teraz musi sobie walnąć fote. prawda jest taka, że kamerzyści nie za bardzo mogą zmieniać kadr na przysiędze za to fotograf często lata w około jak kot z pęcherzem.

    Szanujmy swoją pracę nawzajem!!!
    I nie wywyższajmy zdjęć nad film czy filmu nad zdjęcia!!!
    Bo dobrze zrobione zdjęcia i dobrze zrobiony film to dwie różne rzeczy i do obu wraca się równie często.

Leave a Reply