jestem jeszcze analogowy

w tym sezonie mam jedną chorobę: analog. na każdym ślubie robię przynajmniej jedną rolkę analogiem. jak tak dalej pójdzie to sezon 2009 będę robił pół na pół. tak, drożej, tak ryzykownie (przy czym dyskusyjnie co bardziej ryzykowne) i mało zdjęć. bzdury, bzdury i jeszcze raz bzdury. analoga kocham za tonalność nie do osiągnięcia na cyfrze. kto miał w ręku prawdziwe powiększalnikowe odbitki na matowym papierze ten wie. albo barycik.

Marysia zwana Majką i Paweł brali ślub 26 kwietnia w Suchedniowie – poniżej klatka pełna analogowego ziarna (Fuji asa1600) z przyjęcia weselnego w przeurokliwym pałacyku w Kurozwękach – jak pięknie wygląda analogowa odbitka z powiększalnika a nie taśmy labowej możecie się tylko domyślać.

fotografia ślubna 5czwartych Marcin Rusinowski

No Comments

Leave a Reply