O dokonywaniu wyborów przed ślubem

Zbieraliśmy się dość długo i po dużej przerwie wracamy do naszych przemyśleń na temat dokonywania wyborów przed ślubem. Bijemy się w piersi – przez kilka lat “zapchaliśmy” temat wysyłając naszym Klientom po podpisaniu umowy coś w rodzaju poradnika – kilka stron o tym co polecamy wziąć pod uwagę planując i organizując ślub. Nie każdy z Was wynajmie wedding plannera, nie każdy z Was trafi na dobrego wedding plannera, nie każdy z Was będzie mógł dokonać wyborów takich, jakie by chciał. Rynek troszeczkę się zmienił – napiszemy o tym – rozwijając tematy, które przewinęły się nam od 2006 roku.

Pewnym fajnym punktem odniesienia jest na pewno poradnik – książka Kasi Gajek – doświadczonej konsultantki ślubnej prowadzącej agencję Aspire, z którą mamy przyjemność pracować już… 10 lat 🙂 Warto do niej sięgnąć chociażby, żeby złapać punkt odniesienia do tego jak można podejść do tematu ślubu. Na marginesie – cała ilustracja zdjęciowa w książce jest naszego autorstwa 🙂

Perspektywa 2009 roku, kiedy opublikowaliśmy dwa teksty a propos wyborów jest trochę odległa – dla porządku i zaspokojenia ew. ciekawości “jak to kiedyś bywało”:

http://www.5czwartych.com/weddings/tanio-szybko-dobrze-czyli-dlaczego-wybiera-sie-fotografa/
http://www.5czwartych.com/weddings/dlaczego-wybiera-sie-kamerzyste/

Od tamtego czasu minęło 8 lat – po publikacji teksu o kamerzystach odezwał się do nas Bartosz z MPStudios, zupełnie niezależnie od tego kontaktu za parę miesięcy mieliśmy okazję pracować razem przy okazji ślubu Moniki i Łukasz Podolskich, perspektywa naszego spojrzenia na film zmieniła się też jakieś dwa lata temu, kiedy sami realizowaliśmy kilkanaście filmów ślubnych – nie ma lepszego doświadczenia niż te własne. Co najistotniejsze – przez 11 lat pracowaliśmy z największymi i najlepszymi podwykonawcami w tym kraju i nie tylko – w sumie kilkaset doświadczeń nieprzekładalnych na jakiekolwiek warsztaty, przeczytane książki. Troszeczkę nas to zastanowiło – widzieliśmy od kuchni śluby gwiazd i zwykłych ludzi. Fotograf ślubny ma tą funkcję i przywilej bycia cieniem głównych bohaterów ślubu zwykle przez cały dzień, dochodzi do tego wgląd “od kuchni” w to jak ślub jest zorganizowany, jak reagują goście, jakie tak naprawdę warunki pracy ma obsługa ślubu. Niezależnie od budżetu, statusu majątkowego oraz tego ile razy napisali o Parze Młodej na pudelku, jedno jest wspólne:

Największy problem na jaki napotyka Para Młoda w dzisiejszych czasach planując ślub to nacisk i presja otoczenia.

Z przyczyn czysto rozrywkowych, dokładnie takich dla których rzymianie organizowali igrzyska, a po prawie dwóch tysiącach lat wymyślono kino, Wasz ślub “musi” spełniać dla innych pewne przyjęte założenia:

Ślub musi być perfekcyjny. Ślub ma zadowolić wszystkich.

Portale modowe prześcigają się w wynajdowaniu inspiracji, sugestii, porad. Bliżej nie znani Wam ludzie rozpisują się – często nieudolnie tłumacząc nowinki z amerykańskich portali – jakie to ważne rzeczy musicie zrobić, aby Wasz ślub można było uznać za udany. Tak naprawdę dokonujecie Kochani wyboru pomiędzy dwoma F.

Funkcjonaność kontra fantazja.

Funckonalność czyli racjonalność vs spełnianie zachcianki, marzenia. To Wasz ślub czy gości? Jeżeli Wasz to jak najbardziej, tylko po co zapraszacie wtedy tylu gości? Mają się pomęczyć z miłości do Was? Planowanie ślubu w sferze swoich marzeń ma jak najbardziej sens jeżeli ograniczycie liczbę gości do takiej ilości, która zapewni Wam realność realizacji tych marzeń. Nie zabierzecie 300 gości na intymny ślub na skałach Gibraltaru, czy Islandii. 300 gości w praktyce oznacza, że nie poświęcicie każdej z tych osób nawet 2 minut w ciągu dnia Waszego ślubu – dla uzmysłowienia Wam skali czasu

aby poświęcić każdej z 300 zaproszonych osób tylko 2 minuty czasu w dniu ślubu potrzebujecie… 10 godzin czasu…

Organizując tak duże przyjęcie musicie mieć to na uwadze – to nierealne, abyście z każdą z tych osób, zatańczyli, porozmawiali, zrobili sobie zdjęcie. Siłą rzeczy musicie zakładać niedosyt po jednej i po drugiej stronie jaki może się pojawić po takim ślubie.

Goście

Zapraszacie ich, aby wraz z Wami uczestniczyli w Waszym wyjątkowym dniu. To co zaplanujecie dla siebie vs jak odnajdą się w tym goście to coś, co powinniście na starcie przemyśleć. Wasi goście nie są Wami. Mają inne doświadczenia, chęci próbowania rzeczy nowych, pewne oczekiwania co do tego, co organizujecie – bo są wychowani w pewnych tradycjach i hasło “ślub i wesele” oznacza dla nich pewne stereotypy.

Niezrozumienie tych prostych zasad prowadzi do mniejszego albo większego dysonansu na ślubie wśród Waszych gości. Ciocia Zosia nie musi lubić kuchni molekularnej i sushi, wujek Zenek nie rozumie muzyki jazzowej, a rodzina ze Śląska będzie dziwnie patrzyła na ślub w plenerze o godzinie 18tej. Brat ojca szwagra syna nie wyobraża sobie, że nie będzie tradycyjnych oczepin z porywaniem Panny Młodej i wykupywaniem jej przez Pana Młodego za wagon wódki stargowany finalnie do pół litra na głowę “porywaczy”.

Tak jest, jesteśmy wychowani w różnych tradycjach, przyzwyczajeniach oraz mamy różne chęci i otwartość na nowe rzeczy. Nie możecie oczekiwać, że ludzie zaakceptują Wasze wybory bezkrytycznie. Jeżeli zapraszacie gości – pomyślcie o tym, na ile odnajdą się w tym, co organizujecie.

* * *

Nie jesteśmy konsultantami ślubnymi, nawet jeżeli czasem nasza praca w sensie psychologicznym zbiega się z funkcjami jakie zwykle pełni taka osoba. Jesteśmy tylko obserwatorami, którzy z boku często widzą i słyszą więcej niż osoby bezpośrednio zaangażowane w planowanie ślubu. Widzimy “od kuchni” jak wygląda organizacja i przygotowanie dnia ślubu, aczkolwiek nie uczestniczymy w dziesiątkach spotkań jakie odbywa Para Młoda – to słyszymy niejednokrotnie o ich podstawowym problemie, z którym najciężej jest im się zmierzyć:

Dokonanie wyboru

Przekleństwo dokonywania wyboru to poczucie straty. Coś zamiast czegoś. Nigdy nie będziemy wiedzieli co by było gdybyśmy wybrali coś innego. Dochodzi do tego presja czasu

jeżeli nie dokonamy wyboru wystarczająco szybko,

zakres podwykonawców/firm diametralnie się zmniejszy (ponieważ ktoś dokona wyboru szybciej niż my i to on zarezerwuje tego podwykonawcę na swój ślub) – miejsce to pod uwagę, bo zwykle ten najlepszy fotograf ślubny o jakim marzycie nie będzie czekał na maila od Was, bo prawdopodobnie nie wie o Waszym istnieniu i tych marzeniach związanych z jego osobą i zdjęciami jakie robi. Wybór dokonany pod naciskiem czy sugestią jest często nie do końca przemyślany, pojawiają się wątpliwości, dyskomfort. Czy jest jakas recepta? Poza przemyśleniem “za i przeciw” niestety nie bardzo.

Jak szybko musicie dokonać wyboru? Na wybór musicie być gotowi. Musicie wiedzieć czego chcecie. Często nie ma jednego wyboru i będziecie skazani na kompromis. Być może będzie to ślub marzeń na Santorini w kameralnym gronie i tradycyjna impreza weselna w Polsce, być może unikniecie tym dylematów co jak ma wyglądać i dla kogo jest dzień ślubu, być może znajdziecie miejsce i formę ślubu całkiem blisko.

zdjęcia ślubne Pałac Rozalin, 5czwartych, fotograf ślubny

Marzycie o ślubie w plenerze? Mieliśmy okazję fotografować kilka ślubów kościelnych w plenerze – jest to możliwe, ale jak to zwykle bywa – nie wszędzie i nie z każdym księdzem. Więcej zdjęć z tego ślubu obejrzycie tutaj.

Punktem startowym naszym zdaniem jest Wasza decyzja co do tego, jak dużą uroczystość planujecie. Jest to kluczowe z kilku powodów – po pierwsze budżetu. Uroczystość na 40 osób vs 250 osób. Sama logistyka, lokalizacja (wielkość lokalu, parkietu tanecznego), zaplanowanie właściwej ilości osób obsługi (przy ślubach powyżej 200 osób często pracujemy w zespole trzech fotografów – obecność jednego fotografa na takiej wielkości ślubie to dość nieproporcjonalne w założeniach dokumentacji ślubu rozwiązanie).

Wielkość planowanej uroczystości to pierwsza kwestia – druga jest równie istotna – czy będziecie w stanie się tym zająć sami. Część z Was to urodzeni organizatorzy, być może macie zawodowe doświadczenie ze zorganizowaniem eventu firmowego, czy nawet jakichś sporych spotkań towarzyskich czy rodzinnych, natomiast jak to padło w jednym klasycznym filmie “nie można być twórcą i tworzywem”. To potrafi tylko Woody Allen. Emocje, ilość rzeczy do dopilnowania w dniu ślubu potrafią zabić przyjemność jaką powinniście czerpań z dnia ślubu. O ile chcecie wszystko wybrać sami (o ironio, zatrudnienie agencji ślubnej nie oznacza, że będziecie mieli wybory z głowy – będziecie mieli natomiast już jakąś selekcję na start), to na prawdę warto przemyśleć nawet samą koordynację ślubu przez osobę “trzecią”. Nie musicie wiedzieć o każdym drobnym problemie jaki ma Wasz każdy gość w wyjątkowym dla Was dniu.

jeżeli tylko możecie – przerzućcie sprawy organizacyjne w dniu ślubu na konsultantów ślubnych, ewentualnie rodzinę albo świadkowych. Najistotniejsze jest, abyście się nie zamartwiali detalami, tylko cieszyli tym dniem. 

Nie będziemy Was oszukiwać, zorganizowanie ślubu i przyjęcia weselnego, które spełnia w 100% założenie “chill and enjoy” jest bardzo trudne. Im większa liczba gości tym trudniejsze to będzie.

Budżet.

Za wszystkie marzenia niestety trzeba zapłacić. Jeżeli organizujecie ślub sami, za własne pieniądze, nie musicie prosić o pomoc rodziców to chapeau bas – ale niezależność finansowa niestety nie oznacza niezależności emocjonalnej. Jak wspomnieliśmy na starcie – ślub planujecie i organizujecie dla siebie (wg nas przede wszystkim – tym bardziej, że jest wiele opcji, które warto rozważyć – np. ślub humanistyczny w bardzo kameralnym gronie, ale w 100% realizujący Wasze marzenia i fantazje co do formy i miejsca) ale też dla osób zaproszonych przez Was.

Kompromis ilości gości do jakości oprawy całego ślubu.

Brutalna matematyka parę akapitów powyżej powinna Wam uzmysłowić prostą rzecz: przy dużej ilości gości nie ma możliwości, abyście obdarzyli ich swoim czasem i obecnością “tylko dla nich”. Utwór muzyczny trwa rzadko mniej niż 3 minuty – przy 300 osobach nie jesteście w stanie zatańczyć nawet z 1/3 gości (zakładając bite 10 godzin tańczenia). A gdzie rozmowy, Wasz czas dla Was?

Często słyszymy dylematy Par Młodych a propos cen podwykonawców. Bo “my mamy tylko 5 tys. zł przewidziane na zdjęcia ślubne i nic więcej”. Tak się jakoś porobiło na ślubach, że średnio 10% osób nie przychodzi na ślub i wesele. Serio. Byliśmy na ślubach gdzie z planowanych i zapłaconych 250 osób było 170. To robi różnicę. W skali przeciętnej wielkości ślubu 100 osób, te 10% gości, którzy nie przyjdą to 2500-3500 zł dodatkowego budżetu np. na fotografa ślubnego czy oświetlenie na przyjęciu weselnym. Oczywiście nie przewidzicie przypadków losowych, ale warto dobrze zaplanować chociażby liczbę gości na ślubie, natomiast niejednokrotnie spotkaliśmy się z prostym rozwiązaniem: brakuje nam 2 tys. zł – zastanówmy się co jest priorytetem dla nas na ślubie. To zwykle działa.

zdjęcia ślubne Sycylia, Włochy, 5czwartych, fotograf ślubny

Z każdym zdjęciem ślubnym jest związana jakaś historia ślubu. Karolina i Maciek zdecydowali się na zabranie swoich 36 gości do miejscowości Savoca na Sycylii – znanej scenarzystom Ojca Chrzestnego – ale też już teraz i nam. Tylko tylu gości, trzydniowa impreza, dla wielu gości na pewno fantastyczna przygoda i świetnie spędzony czas z Parą Młodą. Więcej zdjęć tutaj.

 

konsekwencje wyborów

Będziemy o tym pisać więcej, ale tytułem wstępu: jeżeli wybieracie zespół a nie DJ’a to pamiętajcie – z tym wyborem jest związana większa kubatura sceny, miejsca potrzebnego do jego funkcjonowania. Wybierając zespół nie oczekujcie, że zagra Wam coś z poza swojego repertuaru. Jeżeli planujecie parkiet do tańczenia to musi być na niego miejsce.

Jeżeli planujecie dekoracje to planujcie też ich oświetlenie – bo wszystko wygląda pięknie jak jest światło, a inwestowanie ogromnych sum w dekoracje, które potem giną w mroku mija się z celem. Temat oświetlenia to temat bardzo mocno pomijany… mamy wrażenie, że branża ślubna skupiła się na kreatywności dekoracji, natomiast w oświetleniu fachowców nadal za mało. Kochani bez światła nie ma ani zdjęć ani filmu. Spędzacie godziny na wybieraniu odcieni papieru na winietki, po czym nikt nigdy nie zobaczy tego koloru w dniu ślubu bez właściwego oświetlenia. Oświetlenie ludzi, tak by wyglądali jak najlepiej, rola światła w budowaniu atmosfery i przestrzeni całego ślubu – temat rzeka, do którego zdecydowanie wrócimy, bo bez podjęcia tego tematu mamy wrażenie, że jeszcze długo będziemy na ślubach walczyć o światło.

Jeżeli nie planujecie filmu to konsekwentnie się tego trzymajcie – nie podejmujcie decyzji pt. w ostatniej chwili z łapanki przypadkowa firma. I odwrotnie – jeżeli postanowiliśmy zainwestować większe pieniądze w bardzo dobrą firmę wideo, to nie rujnujcie jej pracy przypadkowym fotografem, który zabierze na ślub swojego kolegę na przyuczenie (a taka historia od znajomej firmy robiącej filmy ślubne). Jeżeli planujecie realizację i filmu i zdjęć – zadbajcie o to, aby pracowały z sobą firmy, które… potrafią z sobą pracować i nie polegajcie na hasłach “na pewno się dogadamy”. Po jednej i po drugiej stronie muszą być ludzie z doświadczeniem i kulturą osobistą. Fotograf musi rozumieć potrzeby ekipy filmującej, przestrzeni, tego, że jest rejestrowany też dźwięk (klikanie migawki w aparatach niestety raczej będzie słyszalne na filmie), inaczej będzie nonstop w kadrze filmu. Ekipa filmująca musi pamiętać, że ślub to nie plan filmowy, ale nade wszystko wszyscy muszą pamiętać o tym, że to jest Wasz ślub, że jesteście jedynymi poszkodowanymi w sytuacji konfliktowej, że fotograf i ekipa wideo nie psują sobie materiału tylko Wasze wspomnienia. Niestety jest to sztuka kompromisu. Cały temat – chęć posiadania zdjęć i filmu to dłuższa opowieść. Sam fakt, że chcecie je mieć nie oznacza, że cokolwiek się nie wydarzy, jakkolwiek nie będziecie się zachowywać – to te zdjęcia i film będą wyglądać tak, jak sobie wymyśliliście. Ani na filmie ani na zdjęciach nie znajdą cudownym przypadkiem rzeczy, które… nie miały miejsca. Jeżeli widzicie na czyichś zdjęciach super emocje, reakcje, sytuacje – to zwykle… to się zadziało. Ktoś musiał tak zareagować, ktoś inny to musiał zobaczyć, aby móc zrobić zdjęcie albo sfilmować. Jeżeli jesteście raczej wstydliwi, to nie miejscie oczekiwań ponad realia swojej ekspresji. Miejscie też jedno na uwadze: patrząc z naszej strony – fotografowanie ślubu bez ekipy wideo wygląda diametralnie inaczej niż w wypadku, gdy jest realizowany film, natomiast to nie jest sytuacja z zasady tragiczna pod warunkiem wspomnianym powyżej: kultura pracy i zrozumienie celu tej pracy.

To samo dotyczy pracy wielu osób – zakładany plan vs realia. Nigdy nie zapomnimy ślubu, na którym… do łapania bukietu Panny Młodej była tylko jedna dziewczyna – i wodzireja, który pół przyjęcia przeżywał jak on ma zorganizować oczepiny, bo przecięż musi być kółko wokół Panny Młodej, przecież “to się robi w ten sposób”.

próg błędu i ryzyko

Dokonując wyborów macie możliwość skorzystania albo z rzeczy Wam znanych (nawet za pośrednictwem doświadczeń Waszych znajomych czy rekomendacji innych osób jak konsultanci ślubni) i wyciągnięcia wniosków albo zaryzykowania rzeczy Wam kompletnie nieznanych. Oczywiście z ryzykiem związane jest to, że niekoniecznie będzie to udany element Waszego ślubu – to jeszcze nie jest ta zła wiadomość – zła wiadomość bowiem jest taka, że ten jeden nieudany element może wpłynąć na inne elementy. Prosty przykład: oświetlenie. Oświetlenie wbrew pozorom nie służy tylko wydobywaniu elementów, które chcemy pokazać, ale też przemyślanemu maskowaniu rzeczy, czy też nakierowywaniu ludzi do pewnych zaplanowanych dla nich przestrzeni.

Ślub to szereg zmiennych i niewiadomych. Czynnik ludzki powoduje, że każdy ślub pomimo nawet najbardziej szczegółowego planu jest jednak trochę inny od założeń startowych. Pomijając pogodę – tak losową – to ludzie generują swoimi osobami atmosferę ślubu. Wy – Para Młoda – jesteście katalizatorem, punktem zbiorczym wszystkich emocji i relacji. Jeżeli chcecie być po prostu szczęśliwi w dniu ślubu – cytując Lwa Tołstoja – bądźcie.

zdjęcia ślubne Łódź, hotel Andels, 5czwartych, fotograf ślubny

Ciąg dalszy wkrótce – chętnie dowiemy się co sądzicie o tym, co napisaliśmy 🙂

Polecamy przeczytać:



  • Do pomysłu tego postu zmotywowały mnie kiedyś dwa telefony jeden po drugim: "czy mają Państwo wolny termin xxx na 2009 i jaka jest cena". Normalny telefon z normalnym pytaniem do fotografa, gdyby nie dotyczył soboty za miesiąc. Trochę mało czasu. Trochę mało wolnych koleżanek i kolegów do odesłania. Tak naprawdę ani jednego. To mógł być post o reportażu ślubnym, ale będzie o świadomości klienta. Taki sobie post o typowo gazetoforumowym biadoleniu po fakcie, że zdjęcia są nieostre, ciemne, wszyscy mają dziwne miny albo zamknięte oczy, a flesz generuje cienie jak z horroru. Miało być tanio (było), zdjęcia miały być szybko (były) i miało być zrobione dobrze. Czy jest ktoś kto po fakcie przyzna się, że skutkiem oszczędności spowodowanych "życzliwymi" radami zupełnie nieznanych osób z forum internetowego wybrał fotografa, który... nie sprostał zadaniu?...

  • Temat wideofilmowania jakoś omijał nas bezboleśnie – tzn. większość Par, które decydowały się powierzyć nam dokumentację swojego wyjątkowego dnia zdawała się na reportaż ślubny jaki wykonujemy. Pan z dużą kamerą pojawiał się bardzo rzadko – i zwykle dostosowywał się – podobnie jak my – do......

  • Zbieraliśmy się dość długo i po dużej przerwie wracamy do naszych przemyśleń na temat dokonywania wyborów przed ślubem. Bijemy się w piersi – przez kilka lat “zapchaliśmy” temat wysyłając naszym Klientom po podpisaniu umowy coś w rodzaju poradnika – kilka stron o tym co polecamy......

  • Ponoć to zmora dla fotografów i filmowców w dzisiejszych czasach: goście z aparatami, telefonami, tabletami. Zmienia się nasza obyczajowość – i chyba niewiele możemy na to poradzić pozostając biernymi. My – uzmysławiając Wam problem, a Wy – decydując się co z tą kwestią zrobić. Ludzie......

No Comments

Leave a Reply