palę non stop

Dzisiaj rano naszła mnie refleksja – być może niekoniecznie chcę kupić nowego Toast 10 dla maka. Producent sprzętu i oprogramowania co pewien czas idą razem na kolację z której wychodzą z genialnym pomysłem: zmusimy użytkownika do kupienia nowej wersji. Oczywiście – nikt nie każe kupować nowego systemu, nowego komputera (akurat Apple ma to razem). Z punktu widzenia użytkownika Apple z uwzględnieniem moich niekoniecznie specyficznych potrzeb wymagania są dość proste:

  • wypalać płyty hybrydowe – czytające się i na Macu i na PC
  • data spanning czyli dzielenie dużych archiwów na kilka płyt
  • nagrywanie płyt CDR/DVDxR/DVDxDL
  • wypalanie zawartości z tzw. obrazu płyty (co pozwala mi zrobić kopię prezentacji DVD przygotowaną do postaci obrazu płyty)

Roxio ze swoim produktem Toast oferuje to i jeszcze więcej (czego akurat nie potrzebuję). Pytanie o sens pojawia się, kiedy mamy wydać na to pieniądze. Szybka analiza programów za 1/5 ceny Toast’a (lub nawet mniej) dała mi do myślenia:

  • mogę wypalać płyty za pomocą systemowych narzędzi, trochę to mniej wygodne [mniejsza wygoda ale za darmo]
  • mogę wydać 20 USD (akurat jest teraz promocja -10 USD) na Disco i mieć wszystko co jest mi potrzebne z Toast’a za 1/5 ceny [pełna potrzebna funkcjonalność, 1/5 ceny Toast’a]
  • mogę używać darmowego Burn, będzie mi brakować data spanningu (dzielenia dużych archiwów na kolejne płyty) [niepełna fukcjonalność, za darmo]
  • równie darmowy LiquidCD (działający i pod Leopardem i pod Tigerem)

Wnioski są proste: mogę zaoszczędzić 80 USD nic nie tracąc z potrzebnej funkcjonalności programu do wypalania płyt: czy można mieć lepszy poranek po dość ciężkim dniu? co prawda poranek bez tostów 😛

No Comments

Leave a Reply