Sosnowiec: mission impossible?

Zastanawiam się nad tym czy aby ten absurd nie oznacza nowego stylu fotografowania na ślubach: wojennego.

Diecezja Sosnowiecka opublikowała komunikat o kursie dla fotografów i operatorów wideo.

cytat z komunikatu:

Wydział Duszpasterstwa Ogólnego we współpracy z Biurem Prasowym Diecezji Sosnowieckiej podobnie jak w latach ubiegłych organizują kurs dla fotografów i operatorów kamer wideo, którzy chcą utrwalać wydarzenia religijne w kościołach. Konieczność zorganizowania takiego kursu wynika z dokumentu „Wskazania Komisji Episkopatu Polski ds. Liturgii i Duszpasterstwa liturgicznego dotyczące fotografowania i filmowania podczas celebracji liturgii” wydanego przez Komisję Episkopatu ds. Liturgii i Duszpasterstwa Liturgicznego w 1994 r.

Czytamy tam m.in. „Powodem wydania niniejszych wskazań jest konieczność zagwarantowania sacrum liturgii przez usunięcie z naszych kościołów wszelkich praktyk i zachowań utrudniających świadome, wewnętrzne i zewnętrzne, czynne, pobożne i owocne uczestnictwo w czynnościach liturgicznych. (…) Zawodowi fotografowie i operatorzy sprzętu audiowizualnego, którzy – okazjonalnie lub na sposób stały – zamierzają wykonywać swoje czynności podczas celebracji liturgii, są obowiązani uprzednio ukończyć specjalny kurs (…) oraz otrzymać pisemne upoważnienie miejscowej władzy diecezjalnej. (…) Przed rozpoczęciem celebracji odpowiedzialny za kościół powinien poinformować zgromadzonych o tym, że w czasie liturgii fotografować lub filmować mogą jedynie osoby do tego upoważnione. (…) W przypadku braku poszanowania tych zasad i przyjętych ustaleń duszpasterze powinni odmówić fotografom lub operatorom sprzętu audiowizualnego prawa wykonywania w kościele tych czynności”.

wszystko ok. daje to nadzieję, że wujek z aparatem nie będzie stał na prezbiterium. niestety tworzy to paradoks: ważne są lokalne zaświadczenia – a konkretnie “pisemne upoważnienie miejscowej władzy diecezjalnej”. No nic – czytajmy dalej:

W kursie mogą uczestniczyć wyłącznie mieszkańcy Diecezji Sosnowieckiej.

Rozumiem lokalny patriotyzm. Chcąc zabezpieczyć się przed odmową/brakiem zgody na fotografowanie powinienem kurs ukończyć i w Sosnowcu. Nawet jakbym chciał to nie mogę 🙂

Po ukończeniu kursu każdy uczestnik otrzymuje legitymację, która jest ważna 5 lat (dokumenty otrzymane w latach wcześniejszych tracą ważność). Praktyka pokazuje bowiem, że co kilka lat trzeba przypominać podstawowe zasady obowiązuje w liturgii przy fotografowaniu i filmowaniu.

Dwa lata temu czy rok temu kończąc kurs w kurii metropolitarnej w Warszawie uzyskiwało się zaświadczenie ważne bezterminowo na terenie całej Polski. Ponoć. Ta bezterminowość i cała Polska to rozumiem lokalnie Warszawa? Jeżeli nie wiadomo o co chodzi – to zawsze chodzi o kasę. “Wskazania Komisji Episkopatu Polski ds. Liturgii i Duszpasterstwa liturgicznego dotyczące fotografowania i filmowania podczas celebracji liturgii” pochodzą z 1994 roku. Nic od tamtej pory się nie zmieniło od strony Episkopatu, natomiast lokalne ruchy wskazują na tendencję do utrudniania tematu. Paradoksy prawne: w dniu 21 sierpnia 2004r. weszła w życie ustawa z dnia 2 lipca 2004r. o swobodzie działalności gospodarczej: Jeżeli zatem wyraźny przepis ustawowy nie nakłada na przedsiębiorcę obowiązku uzyskania koncesji czy innego rodzaju zezwolenia, przedłożenia dokumentu czy innego obowiązku, to żaden organ nie ma prawa samodzielnie nałożyć na przedsiębiorcę żadnych ograniczeń, ani też dodatkowych obowiązków.

Napisałem do Diecezji Sosnowieckiej. Opisałem potencjalny problem dla mnie – fotograf z Warszawy, kurs/legitymacja i papierki w Sosnowcu. Bardzo szybko otrzymałem od księdza Mariusza odpowiedź:

W tej sytuacji myślę, że nie ma sensu wyrabiać zaświadczenia. Upoważnienie zrobione w Warszawie ważne jest też w Sosnowcu. Oczywiście gdyby były problemy (wśród księży też znajdą się tacy, którzy prawo będą interpretować po swojemu) proszę mnie informować.  (…) Jeśli często robi Pan zdjęcia na terenie naszej diecezji, to może warto wyrobić nową legitymacje (z plastyku w formacie karty kredytowej i ze zdjęciem)- potrzebne zdjęcie, opłata tylko za legitymacje. Kursu nie trzeba robić.

Czyli tragedii nie ma. Maila chyba sobie wydrukuję jadąc do Sosnowca 🙂 No i końcowy wniosek: nie czytać, tylko pytać. Księdza Mariusza pozdrawiam i dziękuję za szybką odpowiedź. Jak się okazuje z zezwoleniami, kursami i diecezjami jest tak jak z fotografią i hiphopem: fristalj. Ale przynajmniej mam już tyle lat, że pytany “skąd się nazywam” wiem co odpowiedzieć 🙂

2 Comments
  • Anna Csernak
    Posted at 09:23h, 13 September Reply

    Otarłam się o podobną historię. Robiłam kurs w Archidiecezji Częstochowskiej w kwietniu 2008 i dostałam zaświadczenie na świstku papieru ważne do końca 2010. Po roku szukałam w pobliżu kursu (jestem z Katowic), siostra z kurii sosnowieckiej poinformowała mnie, że TYLKO mieszkańcy Sosnowca. Dzwonię do Katowic, okazuje się, że kurs rozpoczął się dzień wcześniej i dziś już nie mogę dołączyć. Mówię, że robiłam rok wcześniej w Częstochowie..
    ksiądz: “To po co pani drugi??”
    ja: “Bo ważność mi się skończyła”
    ksiądz: “i co, wiedza pani uleciała?”
    ja: “nie ale nie mam ważnego kursu, a tu jest bezterminowy”
    ksiądz: “to proszę przyjść ze starym, wystawimy bezterminowy”
    Przyszłam, wystawiłam, mam. W sierpniu robię ślub w katedrze w Sosnowcu, ksiądz ogląda moje papierkowe zaświadczenie oraz kameruna, plastikowe sosnowieckie ze zdjęciem. Pyta czemu ja sobie takiej wygodnej legitki nie zrobiłam w Sosnowcu? A no nie dopuścili mnie, bo jestem “z zagranicy” (Ślązacy i Zagłębiacy wiedzą o co chodzi:) A on na to “tam mój brat robi kursy, nic podobnego – każdego przyjmie!” :)))
    Wot i przykościelna Sióstr Nadgorliwych propaganda..

  • Anna Csernak
    Posted at 09:33h, 13 September Reply

    Sorry, w pierwszym zdaniu miało być “do końca roku 2008” 🙂

Leave a Reply