Szaleństwo sobotniego popołudnia

Najechali nas w trójkę. Najmniejszy zjadł na śniadanie trzy kilo szatana zagryzając duracell’ami. Żyjemy, poklikaliśmy migawką, było super.

dzieciaki w rozpiętości od dwóch lat do trzydziestu paru roznosiły nasz metraż:













no i załapałem się na sympatyczny portrecik z moim klonem:

nie ma sesji bez backstage’u:


a na koniec super wujek, który x-set razy podrzucał balona dostał zasłużonego buziaka:

6 Comments
  • Krzysztof Tkacz
    Posted at 22:56h, 25 January Reply

    🙂 Marcin – Tymek jest mega podobny, super oglądać takie foty 🙂

  • SebastianPaszkiewicz
    Posted at 00:56h, 26 January Reply

    Dziś pierwszy raz pozostawiam ślad po sobie, mimo że podglądam od dawna :] Dzieciaki dynamiczne w twoim wydaniu, sam z doświadczenia wiem że zabawy przy takich zdjęciach sporo.

  • Marcin Rusinowski
    Posted at 14:45h, 26 January Reply

    dzięki Sebastian za odwiedziny i komentarz! pozdrawiam

  • pauli
    Posted at 16:58h, 26 January Reply

    jeden balonik i tyle radochy…nie tylko dla dzieci 😉

  • Agnieszka Porada
    Posted at 11:20h, 27 January Reply

    MArcinie masz cudnego klona 🙂 a z cudakami nudy brak co? :)) pozdrawiam!

Leave a Reply