w okamgnieniu :)

Wczoraj miałem okazję pofotografować z Robertem czyli Kamashem na ceremonii w kościele Dominikanów na Służewcu w Warszawie. Roberta podziwiam na tym ślubie za wiele rzeczy – szybko i zwinnie nosi dużą torbę (ja znając życie skosiłbym nią wszystkie świeczniki czy wazony z kwiatami dookoła), muszę go podpytać o tą marynarkę z kapturem (Robert – genialna – na 100% poważnie to piszę), ale przede wszystkim podziwiam go za generowanie parze humoru. Dobrego humoru. Kontakt stricte Beckerowski, bezpośredni, nakręcający pozytywnie. Kurcze – szczęka mi opadła – ludzie zdenerwowani, wpada Robert, rach-ciach – smile… Zupełnie inna bajka w stosunku do mojego podejścia – raczej mało mówię na reportażu gdy fotografuję – głównie dlatego, że jestem potworną gadułą – kto mnie zna potwierdzi. Taka raczej obserwacja. Chociaż – z kolei ja słyszę, że można się przy mnie uspokoić – cokolwiek to znaczy – miłe. W każdym razie – powiało dla mnie w sobotę amerykańskim luzem, bezpośredniością – cholernie chyba tego brakuje polskiej fotografii ślubnej. Oczywiście masa przemyśleń po reportażu – jako 2nd shooter miałem na to sporo czasu – na chłodną analizę. Zupełnie dwa różne style fotografowania (mam na myśli samą pracę z parą i konkakt). To że Robert potraci zaczarować misterną obróbką wszyscy wiemy – mnie zaczarował amerykańskim beckeryzmem w kontakcie z parą. Mistrzostwo Robert. Wszystkim polecam przejść się do kogoś znajomego jako 2nd shooter, nikomu korona z głowy nie spada – być może to był krok milowy w moim fotografowaniu?

Oczywiście poza przemyśleniami coś tam pofotografowałem, włączając Roberta 🙂 czyli oldschool 5d vs 5d 🙂 który jak się okazuje fotografował mnie i rynsztunek antyterrorystyczny oraz kultowy pasek Black Rapid 😀

kamashowe-172

Mieliśmy trochę nieszczęśliwą pod względem słońca pogodę – było. Mocne popołudniowe słońce. W kościele – niewiele pomagały witraże – walka nierówna, szczęśliwie nie w każdym metrze kościoła przegrana 🙂

Natomiast same życzenia – idealna sytuacja do takiej zabawy flarami. Tak jak zwykle żartuję “królestwo za flarę” to miałem ich… ile chciałem 🙂 Brakowało tylko fajnego wiatru do zabawy z welonem Joasi.

kamashowe-145

Także – dzięki Robert za przytulenie – być może znowu będzie któryś z nas przechodził… z tragarzami 🙂 Mam nadzieję, że na coś się przydałem.

9 Comments
  • Jacek Taran
    Posted at 19:40h, 26 April Reply

    No właśnie. Też o tym myślałem, żeby komuś poasystować od czasu-do czasu. No, ale komu? 🙂 Ostatnio mialem okazję asystować przy sesji reklamowej jakiś herbatek. Blendę trzymałem, dekielki podawałem, światło przestawiałem itd… no, ale sc.shooter… – jakoś nie mialem okazji. CHętnie bym spróbował 🙂

  • KamasH
    Posted at 08:36h, 28 April Reply

    Przeczytałem trzy razy.. nie bylem pewien czy to aby na pewno o mnie 😉 – jeszcze dwa razy i popadnę w nałogowe samouwielbienie. I to beckerowe nawiązanie.. 😉 dobre.. dziękuje chłopaku.. Nie nawiązując do aparycji, wspomnę tylko ze Marcin wyglądał jak profesjonalny człowiek pająk a słoiki miał tak wielkie ze młoda tylko wzdychała onieśmielona, mam gdzieś nawet takowe ujecie, [wrzucę niebawem – na prawdę profii.. ;)] No wiec gdy zobaczylem sample z kosciola.. tu dluzsza cisza.. dlugo dlugo nic.. i respect.. rewelacja.. przez dwa R, nawet trzy. Niesamowite wyczucie chwili, emocji, kadru, wszędobylskich flar.. tych ciasnych kadrow pelnych czulych spojrzen, tych szerokich planow pelnych wieloplanow, zroznicowania, wszystko to czego kamash w piszczacych trzewikach nie uchwycił.. i nawet nie zauważył o welonie nie wspominając 😉 – nie wiem kto tu popełnił krok milowy ale ja widzę ze przepłynąć muszę cala rzekę.. 😉

  • smoki
    Posted at 09:10h, 28 April Reply

    No Panowie – jak Was czytam to nie muszę kawy słodzić 🙂 A na serio – u kolegów z oświeconego zachodu to chyba normalne czasem sobie nawzajem poasystować. Fajna sprawa. Marcin – dawaj te kościelne kadry – po kamashowej zapowiedzi muszą to być klatki że ho ho!!!

  • KamasH
    Posted at 09:34h, 28 April Reply

    Panie i Panowie, Panowie i Panie.. ja mam jeszcze kilka wolnych sobót, czasem nawet czwartków i piątków 🙂 nic nie stoi na przeszkodzie byśmy co tydzień występowali kolektywnie jako “massive secondshooter association”

  • KamasH
    Posted at 09:35h, 28 April Reply

    skrót: MSA :))

    • Marcin Rusinowski
      Posted at 09:40h, 28 April Reply

      jeżeli zapewniasz flary to zapraszam 😛 w tym sezonie mamy sporo ślubów w kierunku bardzo intymnych 20-40 osobowych przyjęć – to jest wyzwanie. zero tańców i wróć z mięchem. jesteśmy jak samuraje – tniemy każdego dookoła… lub potem siebie 🙂

  • Przemek Struski
    Posted at 10:03h, 28 April Reply

    Fajny pomysł, sam bym poasystował komuś. Jako nowy w branży to może bym się czeguś nauczył. Pozdrawiam.

    • Marcin Rusinowski
      Posted at 10:09h, 28 April Reply

      Przemek – największa pułapka tkwi w tym, aby nie przeszkadzać temu 1st shooterowi. Napiszę więcej o tym w osobnym poście – przemyślenia z dwóch stron – bo miałem już na reportażach 2nd shooterów, pracuję na codzień z Agnieszką (ale tutaj jestem daleki od myślenia o układzie 1st-2nd shooters – po prostu – praca dwóch fotografów), teraz doświadczenie Kamashowego reportażu. Milion wniosków.

Leave a Reply