zrób to od razu | same day edit

Skutkiem pewnych mądrych uwag Roberta zwanego Kamashem dokonałem bardzo poważnych przemyśleń i idących za tym kilku ruchów w stronę SDE. SDE czyli same day edit. Pomysł selekcji tego samego dnia, którego skończyliśmy/zrobiliśmy zdjęcia nie jest nowy. Coraz częściej fotografowie i firmy oferujące usługi wideofilmowania mają w cenniku usługi prezentacji zdjęć/materiału wideo tego samego dnia co dzień ich wykonania. Same day edit w takiej usłudze to fakt i konieczność. Czyli pozornie nic nowego. Czyli jest to możliwe.

Nie wchodząc w temat pt. prezentacja zdjęć na przyjęciu weselnym – bo jest to temat na zupełnie inny post – kwestia do przemyślenia to: kiedy najlepiej dokonać selekcji materiału zdjęciowego: na świeżo czy świeżym okiem.
Pierwsza teza – zakładając, że nasze powieki nie muszą być podtrzymywane przez zapałki 😛 – świeżość spojrzenia daje nam pewną skrótowość w obrębie naszej pamięci – zdarzenia i postacie mamy w niej zarejestrowane na świeżo i generuje to ewidentne przyśpieszenie w spojrzeniu na spójność całościową zdjęć. Mając na świeżo obraz tego co fotografowaliśmy powinno nam to zająć mniej czasu niż po tygodniu. Wydarzenia i ludzie są nadal żywym obrazem – układana historia jest nadal żywa. Im dalej w czasie tym zyskujemy większy dystans, ale też tracimy aktualność wydarzeń.

Przykład prasowy. Fotoreporteży prasowi dokonują edycji jak najszybciej po wykonaniu zdjęć. Wynika to po pierwsze z tempa pracy i potrzeby dostarczenia jak najszybciej materiału, po drugie – właśnie świeżość spojrzenia jest tutaj też kluczowym elementem. Można odwlekać moment dokonania selekcji, ale tak naprawdę poza wytłumaczeniem opieszałości “dystansem do materiału” zyskujemy potencjalnie tylko jedno – bardzo mało czasu. Tracimy połączenie emocjonalne z materiałem, które daje nam moim zdaniem bardzo dobrą bazę wyjściową.

Kwestia szybkości selekcji. Fotoedytorzy, ale nie tylko oni – dokonują selekcji na podstawie pierwszych wrażeń. Selekcja jest zawężeniem materiału do tych, co do których czujemy powiązanie z tematem. W przypadku zdjęć ślubnych są to bez wątpienia emocje. O ile nie macie nastawienia co do tej pracy jak do “kotleta” to pewne emocje mające postać pozytywnego naładowania udzielają się. Przynajmnie nam 😛
Emocje, pierwsze wrażenie – to podstawowe działanie w marketingu i reklamie: przewidzenie i zaplanowanie pierwszego wrażenia klienta. Z niego wynika wszystko co dalej: to co klient pomyśli i co kient zrobi. Marketing i psycholgia są w tym przypadku zbieżne w ocenie: liczy się pierwsze wrażenie.

Teza druga: nie powinniśmy zastanawiać się nad każdym zdjęciem długo: selekcja to zestaw błyskawicznych decyzji, nawet jeżeli jest to dwuwarstwowy/dwuetapowy proces. W pierwszej kolejności usuwajmy zdjęcia ewidentnie niepotrzebne, nietrafione, niedoskonałe technicznie, bez potencjału. O ile skupienie nam na to pozwala możemy od razu dokonywać selekcji first pick/second pick czyli dzielić materiał na zdjęcia ewidentnie dobre w naszej ocenie oraz na zdjęcia rezerwowe/dopełniające. O ile nam się to uda to jesteśmy w stanie dokonać kompletnej selekcji materiału w jednym przejrzeniu go.

Same Day Edit po moim przemyśleniu to również pomysł wykorzystania pasywnego momentu czasu na przyjęciu weselnym, kiedy goście jedzą. Backup, selekcja – jeżeli to zaoszczędzi nam czas i zwiększy bezpieczeństwo plików – jest warte nakładu finansowego i małego wysiłku w celu opracowania lepszej logistyki. Wydaje się to być również wentylem bezpieczeństwa jeżeli chodzi o przechowywanie danych. Nigdy nie ufałem czytnikom/bankom danych (chociaż np. oferta topowych modeli Hyperdrive wygląda zachęcająco).

Mój prosty plan do wdrożenia:

  • zgranie zdjęć z kart na netbooka (dlaczego na netbooka w osobnym poście),
  • przenumerowanie ich wg zgrania kart,
  • przenumerowanie zdjęć po przesortowaniu zdjęć wg czasu wykonania,
  • wstępna edycja/selekcja (usunięcie nieudanych zdjęć, zduplikowanych ujęć).

Po pierwsze ograniczy to materiał z ok. 20-24GB rawów do ok. 7-12GB, po drugie automatycznie dokonuję w trakcie przeglądania sprawdzenia zapisu plików RAW (eliminując tym samym ew. ryzyko błędnego transferu poprzez czytnik kart), po trzecie mam praktycznie gotową selekcję zdjęć wglądowych dla klienta. Tak naprawdę w naszym workflow muszę tylko dodać edycję/selekcję. Rozważam dodatkowy backup selekcji na kartę SDHC o pojemności 16GB (koszt ok. 110 zł).

Tak naprawdę to zestaw do takiego backupu/SDE może składać się z dowolnego laptopa, czytnika i nośnika na backup. Nie jest istotna jakość i wielkość matrycy, nie jest tak istotna prędkość procesora. Dlaczego wybrałem netbooka, nośnik dyskowy SSD / flash – napisałem tutaj. Najistotniejsze: czy ta edycja/selekcja ma nastąpić w trakcie przyjęcia weselnego czy już po, czy jak tylko wstaniemy następnego dnia – to już zależy od nas, wydajności naszego organizmu (kończąc reportaż o 1wszej w nocy, wracając godzinę do domu i będąc zmęczonym to chyba przełożyłbym to na poranek następnego dnia – być może nawet taki ruch zwiększyłby tempo edycji/selekcji). Tyle moich przemyśleń – zapraszam do ew. dyskusji w temacie.

2 Comments
  • aife
    Posted at 15:19h, 19 January Reply

    Muszę przyznać, że daleś mi do myślenia. Oczywiście póki co mam praktycznie zerowe podejście na temat tego, jak to faktycznie podczas ślubów bywa, ale cenne wskazówki chowam na potem 🙂

  • Miłosz Bolechowski
    Posted at 18:18h, 15 February Reply

    Odkąd pamiętam, właśnie tak pracuję na ślubach. Wstępna selekcja już podczas przyjęcia i cała reszta następnego dnia rano. To – jak dla mnie – jedyna droga.
    Z pozdrowieniami 🙂

Leave a Reply