Dzień ślubu - przygotowania (poradnik)

Nadszedł dzień ślubu, przygotowania. Makijaż, fryzura. Czas się dłuży, ręce pocą, serce mocno bije. Co zrobić aby ten czas minął szybko, miło, wesoło? Aby zminimalizować stres?

Otoczyć się ludźmi, których kochasz, lubisz i czujesz się w ich towarzystwie swobodnie. Kupić szampana, przekąski, umówić fryzjerkę i wizażystkę do domu czy hotelu gdzie będziemy się przygotowywać. Zminimalizować ilość spraw do załatwienia, ograniczyć do minimum potrzebę przemieszczania się gdzieś.

Włączyć dobrą muzykę i celebrować ten dzień od samego początku. Bez pośpiechu, bez patrzenia na zegarek.

U mężczyzny przygotowania trwają zwykle dużo krócej, co nie oznacza, że musi być nudno! Można zaprosić kolegów kilka godzin wcześniej, napić się razem piwa, czy drinka, powygłupiać, czy pograć na konsoli.

Taka sytuacja nie dość, że jest fantastycznym rozwiązaniem dla Was, to jeszcze w oczach fotografa czy operatora wideo daje tak wiele kadrów!

Tyle się dzieje! Gesty, uśmiechy, wygłupy, toasty. Spójrzcie jak niewiele trzeba! Kolorowe szlafroczki dla druhen można kupić wcześniej. Jeśli jest odpowiednia ilość czasu, można wyszukać gdzieś okazje, promocje i zdobyć je za niewielką sumę.

Można udekorować pokój balonami, kupić personalizowane wieszaki na suknię i garnitur.


 

Gdzie się przygotowywać?

Pierwsza myśl dla większości z Was będzie dość przewidywalna: w domu.

Rodzice powiedzą: w domu rodzinnym.

Jeżeli nie dysponujecie przestrzenią w domu/mieszkaniu a oczekujecie jej na zdjęciach i filmie - to może niekoniecznie w domu rodzinnym.

Nie ma takiej tradycji, że przygotowania muszą być w domu, zwłaszcza, że żyjemy już w czasach kiedy pary często mieszkają ze sobą przed ślubem itd. Pokój powinien być jasny, przestronny i w miarę możliwości mało zagracony. Idealny jest pokój hotelowy – należy się tylko upewnić wcześniej który pokój dostaniemy, ponieważ w niejednym hotelu pokoje mają różny standard i możemy dostać zarówno pokój 20m2, okna od południa, słoneczny i urządzony w naszym guście jak i ciemny, z małym oknem od północy.

Jeśli wahacie się pomiędzy przygotowaniami w domu a w hotelu, weźcie pod uwagę jak wygląda wnętrze w którym będziecie się przygotowywać.

Czy jest jasne, przestronne? Czy nie jest zagracone? Zdarzało nam się fotografować w pomieszczeniach o gabarytach kilku metrów kwadratowych, gdzie przejście z punktu A do punktu B aby mieć lepsze ujęcie była nie lada wyczynem. Często byliśmy po prostu zablokowani i unieruchomieni w jednym miejscu. A przecież nie chodzi o to aby w kadrze mieć to, co możemy, tylko to co chcemy mieć :-)

Kolejna sprawa, baaaardzo istotna to stanowisko do makijażu. Powinno być możliwie jak najlepiej oświetlone dla wygody wizażystki ale rownież umożliwiające nam zrobienie zdjęć. Zdarzało nam się, że samo stanowisko było tak blisko okna, przy jakimś stole na którym leżały akcesoria do makijażu, że aby zrobić zdjęcie musieliśmy wchodzić na parapet, przywierać do ściany, kłaść się na stół...

Naprawdę dużo fajniej było by zorganizować sobie duże lustro, które można oprzeć czy postawić gdzieś przy oknie, stół z akcesoriami postawić gdzieś z boku i wtedy ekipa foto i video może się swobodnie poruszać a lustro po pierwsze sprawia, że Panna Młoda na bierząco kontroluje efekty a po drugie daje nam możliwości do fajnych kadrów.

Szczytem nieprzemyślenia miejsca do makijażu było pomieszczenie piwniczne z malutkim okienkiem w jednym z salonów kosmetycznych w małym miasteczku. Makijażystka miała co prawda małą lampkę ze stałym światłem ale samo pomieszczenie było ciemne, nieestetyczne, zagracone. Okazało się, że wszystkie inne stanowiska w głównym salonie są zajęte i to jest jedyne miejsce jakie wchodzi w grę...

I tu nasuwa się pytanie czy zapraszać wizażystkę do siebie na przygotowania, czy jechać do salonu?

Na pewno wygodniej jest być cały dzień na miejscu, nie przemieszczać się, nie obawiać, że utkniemy w korkach. Poza tym, kiedy umawiamy się w salonie, jesteśmy zwykle jedną z kilku lub kilkunastu klientek, które będą danego dnia obsługiwane. Otaczamy się obcymi ludźmi a na fotelu spędzamy od godziny nawet do dwóch godzin. Nie fajniej mieć wtedy obok siebie swoje przyjaciółki, włączyć sobie swoją ulubioną muzykę? Napić się szampana? Z drugiej strony jeśli wiemy, że nasza wymarzona makijażystka przyjmuje tylko u siebie, to nie mamy wyboru :-D

O czym jeszcze trzeba pamiętać w kwestii makijażu? Czas. Zwykle makijaż próbny trwa krócej niż ten w dniu ślubu? Dlaczego? Ponieważ w dniu ślubu zwykle w międzyczasie odbieramy jeszcze telefony, rozmawiamy z kimś, wstajemy na chwilkę coś zobaczyć lub z kimś się przywitać. Wielokrotnie niestety doświadczyliśmy sytuacji, kiedy czas skurczył się tak bardzo, że dalsza część przygotowań odbywała się w wielkim pośpiechu.

A co jeżeli jednak w domu? Zadbajmy o tą przestrzeń, bo będziemy jej potrzebować.

O miejscu przygotowań pomyślcie też – a może przede wszystkim pod kątem odległości do pokonania. Każda godzina przemieszczania się to o godzinę mniej Waszego czasu spędzonego z rodziną i przyjaciółmi.

Pozostając przy aspektach urodowych. Często zastanawiacie się nad fryzurą - czy włosy rozpuszczone, czy spięte.

Z naszych obserwacji wynika, że we włosach rozpuszczonych wygląda się bardziej "młodzieńczo" i swobodnie, natomiast utrzymanie fryzury przez cały wieczór wiąże się z przynajmniej kilkoma poprawkami w ciągu wieczoru, aby odświeżyć fryzurę.

Natomiast włosy spięte w lekki, naturalny sposób, nawet jeśli wysuną się podczas zabawy jakieś pasemka włosów, to nadal wyglądają świetnie. Najbardziej wymagające są oczywiście gładkie koki, czy dopracowane i misterne fryzury. One niestety podczas szaleńczej zabawy nie trzymają się zbyt dobrze.

Jeśli chodzi o makijaż, to zawsze będziemy to podkreślać, że koniecznie trzeba wykonać próbę. W dniu ślubu trzeba czuć się wyjątkowo dobrze, a nie na zasadzie: "to dobra makijażystka, więc na pewno będę wyglądała ładnie". Może tak, a może nasze oczekiwania będą inne od wizji wizażystki a w dniu ślubu już nie ma czasu na robienie makijażu od nowa...

A niestety mieliśmy taki przypadek, kiedy pani od makijażu postanowiła przykryć naczynkową cerę Panny Młodej zielonym korektorem. Niestety dało to efekt niezdrowej szarości a Panna Młoda biegła z płaczem do łazienki aby zmyć makijaż. Skutek był taki, że spóźniliśmy się wszyscy prawie godzinę do kościoła, ale całe szczęście wystarczył naturalny, delikatny makijaż, aby wydobyć urodę Panny Młodej.

 

 

Błogosławieństwo

Dla wielu osób to ważny element tradycji. Moment intymny.

Niekoniecznie nadaje się on na zdjęcia czy film, ale jeśli już wam na tym zależy, to pamętajcie, że musi być światło, miejsce dla fotografa czy operatora tak aby można było pokazać ten moment ładnie a nie tylko tak jak pozwolą na to warunki.

Zastanówcie się kogo zaprosić na błogosławieństwo. Nie zawsze gabaryty pomieszczenia pozwalają na zaproszenie całej Rodziny...

Mieliśmy sytuację, kiedy w pokoju o powierzchni 15m2, tłoczyło się ze 20 osób. Było bardzo ciasno i uwierzcie - to nie wygląda dobrze na zdjęciach, kiedy nie mamy gdzie stanąć aby zrobić ciekawe ujęcie. Ratujemy wtedy sytuację i robimy to co możemy... ale nie to, co byśmy chcieli zrobić. Nie zawsze jest sens zapraszać dużo gości albo może warto zrezygnować z rejestracji fotograficznej tego momentu...

Jeśli nie chcecie się wdzieć przed ślubem tylko przy ołtarzu, błogosławieńswto można zrobić jeszcze przed przygotowaniami, rano albo nawet poprzedniego dnia.

Jak ułatwić ekipie foto i wideo pracę?

Przygotujcie detale do sfotografowania. Najlepiej ułożyć je w jednym miejscu a kreatywny fotograf czy operator będzie wiedział co z nimi zrobić, aby pokazać je jak najładniej.

Nie każda suknia nadaje się do sfotografowania na wieszaku. Czasem jej krój nie pozwala na ładne wyeksponowanie kiedy wisi.

Można wypożyczyć manekin, który ładnie wyeksponuje suknię. Jeśli suknia, garnitur, koszula mają wisieć na wieszakach, to zadbajcie o estetykę tych wieszaków. Idealnie byłoby zamówić spersonalizowane z imionami, ale wystarczy, że będą po prostu estetyczne. Uprzątnijcie z pola widzenia wszystkie reklamówki, torby, walizki, płaszcze, torebki.
Odklejcie metki od butów, nie wkładajcie do nich zapiętków, podpiętków i innych wkładek, jeśli chcecie aby ładnie wyszły na zdjęciach :-)

Pamiętajcie, aby panna młoda nie miała wykonywanego makijażu i fryzury jako ostatnia w kolejce. To ona jest najważniejsza w tym dniu i musi mieć komfort, że zdąży się na spokojnie ubrać.

Osoby, które pomagają w zakładaniu sukni same powinny być juz gotowe aby czuć się komfortowo za zdjęciach To jest moment, kiedy żaden fotograf nie chciałby usłyszeć: ale mnie proszę nie fotografować, bo ja jeszcze mam wałki na głowie :-)

 

 


dlaczego goście przychodzą na ślub z aparatami

Ponoć każdy fotograf ślubny czy filmowiec powie, że goście z aparatami, telefonami, tabletami na ślubie to zmora i przekleństwo naszych czasów.

Zmienia się nasza obyczajowość - i chyba niewiele możemy na to poradzić pozostając biernymi. My - uzmysławiając Wam problem, a Wy - decydując się co z tą kwestią zrobić. Ludzie są zachęcani przez producentów do robienia zdjęć. Aparatem, telefonem - bo aparat w telefonie. Wszędzie.

No to robią, na Waszym ślubie w szczególności.

Jest pewna różnica pomiędzy zrobieniem sobie "selfiaka" a funkcjonowanie z aparatem czy telefonem w trakcie ceremonii.

Dlaczego Wasi goście robią sami zdjęcia na ślubie.

 

1. ja to zrobię lepiej aka ja to muszę zrobić.

Ciężkie do przewalczenia natręctwo bycia specjalistą. Druga wersja - dość łagodna i wytłumaczalna - to np. nieobecność jakiejś starszej osoby z bliskiej rodziny, której chce się pokazać w miarę szybko jakiekolwiek zdjęcie ze ślubu. Kluczowe w tym przypadku jest słowo "jakiekolwiek".

2. muszę mieć wszystko

inna wersja syndromu #1. Ta osoba będzie fotografować wszystko telefonem czy aparatem aż do momentu albo rozładowania baterii albo zapełnienia karty pamięci. To ta osoba na przyjęciu przybiega do zespołu albo DJa z objędem w oczach i hasłem "potrzebuję ładowarkę do [tutaj marka telefonu] natychmiast". Oczywiście wrzuci losowych 100 zdjęć na Facebooka, a reszty nawet nie przejrzy.

Histeria fotografowania tabletami - tutaj turystyczna w Rzymie - w Bazylice św. Piotra, ale to samo dzieje się na ślubach.

3. wszyscy jesteśmy fotografami, a ja nie będę przeszkadzać

Dziewczynie, która przyszła na wesele z facetem, który zabrał z sobą plecak sprzętu fotograficznego szczerze współczujemy. Z nim to za bardzo nie potańczy - jej partner jest przyspawany do aparatu oraz plecaka, który dzielnie towarzyszy mu na przyjęciu. Pozostaje jej oczywiście podrygiwanie w kółeczku innych dziewczyn, albo bycie uratowaną od nudy przez innego faceta, mniej zaopatrzonego w sprzęt fotograficzny. Prawdziwy dramat dla nas, pracujących dla Pary Młodej jest wariant, w którym pan "jestem też fotografem i na pewno nie będę Wam przeszkadzał" wymyślił, że sprezentuje Wam zdjęcia. Czyli na 100% stanie przed rodzicami na Ceremonii i to jego z aparatem zobaczymy szukając reakcji rodziców w trakcie Waszej przysięgi. To on włoży Wam prawie w twarz obiektyw robiąc zbliżenia, albo oślepi błyskając prosto w twarz lampą w trybie automatycznym :) Najlepsze w tym wszystkim - że będzie to i dla Was i dla nas - fantastyczna niespodzianka i prezent :)

4. nikt mi nie da zdjęć z ich ślubu, więc muszę zrobić samemu

Chyba najczęstszy przypadek i najistotniejszy powód. Tutaj moi drodzy Państwo Młodzi jesteście być może sami winni. Dostajecie galerię ze zdjęciami, tam są nie tylko zdjęcia przedstawiające Was. Zdjęcia gości z Waszego ślubu - te, które nie trafiają do albumu niestety nie trafiają do Waszych gości. Udostępniacie te zdjęcia gościom? Wysyłacie im? Niejednokrotnie goście proszą nas o zrobienie im zdjęcia. Robimy je. Prosimy, żeby zgłaszali się po zdjęcia do Was.

Miejcie to na uwadze - ślub to suma różnych oczekiwań - Waszych, Waszych rodzin, przyjaciół. Gdzieś trzeba je pogodzić.

Czy są jakieś rozwiązania?

Unplugged wedding: please tell your wedding guests enjoy the wedding instead of taking photos.

Jeżeli zależy Wam, aby Wasi goście uczestniczyli w Waszym dniu bez telefonów i aparatów w rękach - powiedzcie im to. Niech ten komunikat będzie dla nich jasny. Nie chcecie mieć gości z telefonami w rękach? Sytuacja jest chyba na tyle poważna, że coraz częściej słyszy się o modzie na tzw. unplugged weddings. Śluby bez telefonów i aparatów. Oczywiście wszystko zależy od zdyscypliowania i dostosowania się do takiej proźby Waszych gości.

Może warto wytłumaczyć im, że nie zapraszacie ich po to, by robili Wam zdjęcia i kręcili filmiki telefonami, bo macie od tego profesjonalistów. Nie chcecie oglądać tyłów ich telefonów na zdjęciach i na filmie tylko ich twarze, ich uczestnictwo w Waszym wyjątkowym dniu.

Jeżeli koniecznie muszą fotografować to dajcie im do rąk coś co zostanie dla Was - aparaty Polaroid - i niech te zdjęcia ozdobią np. Waszą księgę gości albo niech powstanie spontaniczna dekoracja z tych polaroidów przypięta klamerkami na sznurku. Idąc dalej - zamówcie fotobudkę - niech goście mogą sobie sami zrobić zdjęcie i zabrać je. Być może da to szansę na to, by odkleili się od telefonów i aparatów i spędzili z Wami czas.

Kiedy najlepiej te rzeczy przewidzieć i zaanonsować gościom? Oczywiście na etapie planowania, jeżeli macie do czynienia z jakimiś bardziej opornymi jednostkami to być może jakaś tabliczka przypominająca na weselu też jest jakimś rozwiązaniem.

Czy goście z telefonami czy aparatami to jakiś problem dla nas? Zasadniczo nie, ale tylko i wyłącznie do momentu, gdy nie jest to problem dla Was, w końcu te zdjęcia są dla Was. Przede wszystkim.

Drodzy Goście Weselni!

Czy zastnawialiście się na ile Wasze fotografowanie jest problematyczne dla głównych bohaterów dnia - Pary Młodej? Zapraszają Was, goszczą, często zmieniają swój wymarzony plan ślubu pod Waszym kątem - a Wy przychodzicie i zamiast spędzać z nimi czas zajmujecie się "pstrykaniem" zdjęć. Dajcie im swój czas, swoją obecność, niekoniecznie te zdjęcia. Dajcie im możliwość zobaczenia najpierw zdjęć od profesjonalistów - którzy zostali przez Parę Młodą wybrani, w których zainwestowali oni swoje pieniądze.

I jedna bardzo ważna rzecz: jeżeli robimy zdjęcie Parze Młodej np. z rodzicami to najgorsze co możecie zrobić to podejść z telefonem i zagadywać do fotografowanych. Powoduje to, że cześć osób (a przynajmniej jedna zerknie) nie do nas tylko do Was - i jedno zdjęcie i drugie jest bez sensu - zarówno my jak i Wy macie zdjęcie, gdzie ludzie nie patrzą w obiektyw.

Niejednokrotnie Panna Młoda dzień po ślubie odzywała się do nas z lekkim przerażeniem - czy ona naprawdę tak wyglądała jak na zdjęciach z telefonu, które wrzucili goście. Nie raz wrzucaliśmy zdjęcie bardzo szybko po ślubie właśnie z tego powodu - aby nasz Klient, a Wasz gospodarz był spokojny, że to co widzi jako efekt Waszego fotografowania nie jest odzwierciedleniem rzeczywistości, a jedynie realiami sprzętu i umiejętności autora zdjęć. Chcecie sobie koniecznie zrobić selfi z Parą Młodą? Zróbcie. Tylko darujcie sobie tą całą resztę - bo Para Młoda zamiast Waszych twarzy w dość podniosłych momentach ceremonii, toastów, przemów - zobaczy tyły telefonów czy tabletów, a przecież zapraszali Was, a nie Wasze telefony :)

Temat gościł już na blogach fotografów, gdzie zobaczycie też parę innych sytuacji, jakie tworzą goście z telefonami:
http://coreyann.com/blog/corey-talks/corey-talks-why-you-should-have-an-unplugged-wedding

Polecamy przeczytać:



[latest_post type='image_in_box' number_of_posts='' number_of_colums='2' order_by='menu_order' order='ASC' category='poradnik-slubny' text_length='' title_tag='' display_category='1' display_time='1' display_comments='1' display_like='1' display_share='1']

  • zdjęcia ślubne fotografia ślubna wedding photography fotograf ślubny reportaż ślubny 5czwartych
    booking your date
    booking your date
  • zdjęcia ślubne fotografia ślubna wedding photography fotograf ślubny reportaż ślubny 5czwartych
    Contact us
    Contact us

O dokonywaniu wyborów przed ślubem

Zbieraliśmy się dość długo i po dużej przerwie wracamy do naszych przemyśleń na temat dokonywania wyborów przed ślubem. Bijemy się w piersi - przez kilka lat "zapchaliśmy" temat wysyłając naszym Klientom po podpisaniu umowy coś w rodzaju poradnika - kilka stron o tym co polecamy wziąć pod uwagę planując i organizując ślub. Nie każdy z Was wynajmie wedding plannera, nie każdy z Was trafi na dobrego wedding plannera, nie każdy z Was będzie mógł dokonać wyborów takich, jakie by chciał. Rynek przez ostatnie 13 lat troszeczkę się zmienił - napiszemy o tym - rozwijając tematy, które przewinęły się nam od 2006 roku.

Pewnym fajnym punktem odniesienia jest na pewno poradnik - książka Kasi Gajek - doświadczonej konsultantki ślubnej prowadzącej agencję Aspire, z którą mamy przyjemność pracować już... 10 lat :) Warto do niej sięgnąć chociażby, żeby złapać punkt odniesienia do tego jak można podejść do tematu ślubu. Na marginesie - cała ilustracja zdjęciowa w książce jest naszego autorstwa :)

Przez te lata naszej pracy pracowaliśmy z największymi i najlepszymi podwykonawcami w tym kraju i nie tylko - w sumie kilkaset doświadczeń nieprzekładalnych na jakiekolwiek warsztaty, przeczytane książki poradnicze. Oczywiście przez te lata pracowaliśmy też... z innymi podwykonawcami - w sensie podejścia do Klienta, ślubu, rzetelności tego co się robi.

Trochę nas też zastanowiła taka kwestia - widzieliśmy od kuchni śluby gwiazd i zwykłych ludzi. Fotograf ślubny ma tą funkcję i przywilej bycia cieniem głównych bohaterów ślubu zwykle przez cały dzień, dochodzi do tego wgląd "od kuchni" w to jak ślub jest zorganizowany, jak reagują goście, jakie tak naprawdę warunki pracy ma obsługa ślubu. Niezależnie od budżetu, statusu majątkowego oraz tego ile razy napisali o Parze Młodej na pudelku, jedno jest wspólne:

Największy problem na jaki napotyka Para Młoda w dzisiejszych czasach planując ślub to nacisk i presja otoczenia.

Z przyczyn czysto rozrywkowych, dokładnie takich dla których rzymianie organizowali igrzyska, a po prawie dwóch tysiącach lat wymyślono kino, Wasz ślub "musi" spełniać dla innych pewne przyjęte założenia:

Ślub musi być perfekcyjny. Ślub ma zadowolić wszystkich.

Portale modowe prześcigają się w wynajdowaniu inspiracji, sugestii, porad. Bliżej nie znani Wam ludzie rozpisują się - często nieudolnie tłumacząc nowinki z amerykańskich portali - jakie to ważne rzeczy musicie zrobić, aby Wasz ślub można było uznać za udany. Tak naprawdę dokonujecie Kochani wyboru pomiędzy dwoma F.

Funkcjonaność kontra fantazja.

Funckonalność czyli racjonalność vs spełnianie zachcianki, marzenia. To Wasz ślub czy gości? Jeżeli Wasz to jak najbardziej, tylko po co zapraszacie wtedy tylu gości? Mają się pomęczyć z miłości do Was? Planowanie ślubu w sferze swoich marzeń ma jak najbardziej sens jeżeli ograniczycie liczbę gości do takiej ilości, która zapewni Wam realność realizacji tych marzeń. Nie zabierzecie 300 gości na intymny ślub na skałach Gibraltaru, czy Islandii. 300 gości w praktyce oznacza, że nie poświęcicie każdej z tych osób nawet 2 minut w ciągu dnia Waszego ślubu - dla uzmysłowienia Wam skali czasu

aby poświęcić każdej z 300 zaproszonych osób tylko 2 minuty czasu w dniu ślubu potrzebujecie... 10 godzin czasu...

Organizując tak duże przyjęcie musicie mieć to na uwadze - to nierealne, abyście z każdą z tych osób, zatańczyli, porozmawiali, zrobili sobie zdjęcie. Siłą rzeczy musicie zakładać niedosyt po jednej i po drugiej stronie jaki może się pojawić po takim ślubie.

Goście

Zapraszacie ich, aby wraz z Wami uczestniczyli w Waszym wyjątkowym dniu. To co zaplanujecie dla siebie vs jak odnajdą się w tym goście to coś, co powinniście na starcie przemyśleć. Wasi goście nie są Wami. Mają inne doświadczenia, chęci próbowania rzeczy nowych, pewne oczekiwania co do tego, co organizujecie - bo są wychowani w pewnych tradycjach i hasło "ślub i wesele" oznacza dla nich pewne stereotypy.

Niezrozumienie tych prostych zasad prowadzi do mniejszego albo większego dysonansu na ślubie wśród Waszych gości. Ciocia Zosia nie musi lubić kuchni molekularnej i sushi, wujek Zenek nie rozumie muzyki jazzowej, a rodzina ze Śląska będzie dziwnie patrzyła na ślub w plenerze o godzinie 18tej. Brat ojca szwagra syna nie wyobraża sobie, że nie będzie tradycyjnych oczepin z porywaniem Panny Młodej i wykupywaniem jej przez Pana Młodego za wagon wódki stargowany finalnie do pół litra na głowę "porywaczy".

Tak jest, jesteśmy wychowani w różnych tradycjach, przyzwyczajeniach oraz mamy różne chęci i otwartość na nowe rzeczy. Nie możecie oczekiwać, że ludzie zaakceptują Wasze wybory bezkrytycznie. Jeżeli zapraszacie gości - pomyślcie o tym, na ile odnajdą się w tym, co organizujecie.

* * *

Nie jesteśmy konsultantami ślubnymi, nawet jeżeli czasem nasza praca w sensie psychologicznym zbiega się z funkcjami jakie zwykle pełni taka osoba. Jesteśmy tylko obserwatorami, którzy z boku często widzą i słyszą więcej niż osoby bezpośrednio zaangażowane w planowanie ślubu. Widzimy "od kuchni" jak wygląda organizacja i przygotowanie dnia ślubu, aczkolwiek nie uczestniczymy w dziesiątkach spotkań jakie odbywa Para Młoda - to słyszymy niejednokrotnie o ich podstawowym problemie, z którym najciężej jest im się zmierzyć:

Dokonanie wyboru

Przekleństwo dokonywania wyboru to poczucie straty. Coś zamiast czegoś. Nigdy nie będziemy wiedzieli co by było gdybyśmy wybrali coś innego. Dochodzi do tego presja czasu

jeżeli nie dokonamy wyboru wystarczająco szybko,

zakres podwykonawców/firm diametralnie się zmniejszy (ponieważ ktoś dokona wyboru szybciej niż my i to on zarezerwuje tego podwykonawcę na swój ślub) - miejsce to pod uwagę, bo zwykle ten najlepszy fotograf ślubny o jakim marzycie nie będzie czekał na maila od Was, bo prawdopodobnie nie wie o Waszym istnieniu i tych marzeniach związanych z jego osobą i zdjęciami jakie robi. Wybór dokonany pod naciskiem czy sugestią jest często nie do końca przemyślany, pojawiają się wątpliwości, dyskomfort. Czy jest jakas recepta? Poza przemyśleniem "za i przeciw" niestety nie bardzo.

Jak szybko musicie dokonać wyboru? Na wybór musicie być gotowi. Musicie wiedzieć czego chcecie. Często nie ma jednego wyboru i będziecie skazani na kompromis. Być może będzie to ślub marzeń na Santorini w kameralnym gronie i tradycyjna impreza weselna w Polsce, być może unikniecie tym dylematów co jak ma wyglądać i dla kogo jest dzień ślubu, być może znajdziecie miejsce i formę ślubu całkiem blisko.

zdjęcia ślubne Pałac Rozalin, 5czwartych, fotograf ślubny

Marzycie o ślubie w plenerze? Mieliśmy okazję fotografować kilka ślubów kościelnych w plenerze - jest to możliwe, ale jak to zwykle bywa - nie wszędzie i nie z każdym księdzem. Więcej zdjęć z tego ślubu obejrzycie tutaj.

Punktem startowym naszym zdaniem jest Wasza decyzja co do tego, jak dużą uroczystość planujecie. Jest to kluczowe z kilku powodów - po pierwsze budżetu. Uroczystość na 40 osób vs 250 osób. Sama logistyka, lokalizacja (wielkość lokalu, parkietu tanecznego), zaplanowanie właściwej ilości osób obsługi (przy ślubach powyżej 200 osób często pracujemy w zespole trzech fotografów - obecność jednego fotografa na takiej wielkości ślubie to dość nieproporcjonalne w założeniach dokumentacji ślubu rozwiązanie).

Wielkość planowanej uroczystości to pierwsza kwestia - druga jest równie istotna - czy będziecie w stanie się tym zająć sami. Część z Was to urodzeni organizatorzy, być może macie zawodowe doświadczenie ze zorganizowaniem eventu firmowego, czy nawet jakichś sporych spotkań towarzyskich czy rodzinnych, natomiast jak to padło w jednym klasycznym filmie "nie można być twórcą i tworzywem". To potrafi tylko Woody Allen. Emocje, ilość rzeczy do dopilnowania w dniu ślubu potrafią zabić przyjemność jaką powinniście czerpań z dnia ślubu. O ile chcecie wszystko wybrać sami (o ironio, zatrudnienie agencji ślubnej nie oznacza, że będziecie mieli wybory z głowy - będziecie mieli natomiast już jakąś selekcję na start), to na prawdę warto przemyśleć nawet samą koordynację ślubu przez osobę "trzecią". Nie musicie wiedzieć o każdym drobnym problemie jaki ma Wasz każdy gość w wyjątkowym dla Was dniu.

Jeżeli tylko możecie - przerzućcie sprawy organizacyjne w dniu ślubu na konsultantów ślubnych, ewentualnie rodzinę albo świadkowych. Najistotniejsze jest, abyście się nie zamartwiali detalami, tylko cieszyli tym dniem. 

Nie będziemy Was oszukiwać, zorganizowanie ślubu i przyjęcia weselnego, które spełnia w 100% założenie "chill and enjoy" jest bardzo trudne. Im większa liczba gości tym trudniejsze to będzie.

Budżet.

Za wszystkie marzenia niestety trzeba zapłacić. Jeżeli organizujecie ślub sami, za własne pieniądze, nie musicie prosić o pomoc rodziców to chapeau bas - ale niezależność finansowa niestety nie oznacza niezależności emocjonalnej. Jak wspomnieliśmy na starcie - ślub planujecie i organizujecie dla siebie (wg nas przede wszystkim - tym bardziej, że jest wiele opcji, które warto rozważyć - np. ślub humanistyczny w bardzo kameralnym gronie, ale w 100% realizujący Wasze marzenia i fantazje co do formy i miejsca) ale też dla osób zaproszonych przez Was.

Kompromis ilości gości do jakości oprawy całego ślubu.

Brutalna matematyka parę akapitów powyżej powinna Wam uzmysłowić prostą rzecz: przy dużej ilości gości nie ma możliwości, abyście obdarzyli ich swoim czasem i obecnością "tylko dla nich". Utwór muzyczny trwa rzadko mniej niż 3 minuty - przy 300 osobach nie jesteście w stanie zatańczyć nawet z 1/3 gości (zakładając bite 10 godzin tańczenia). A gdzie rozmowy, Wasz czas dla Was?

Często słyszymy dylematy Par Młodych a propos cen podwykonawców. Bo "my mamy tylko 5 tys. zł przewidziane na zdjęcia ślubne i nic więcej". Tak się jakoś porobiło na ślubach, że średnio 10% osób nie przychodzi na ślub i wesele. Serio. Byliśmy na ślubach gdzie z planowanych i zapłaconych 250 osób było 170. To robi różnicę. W skali przeciętnej wielkości ślubu 100 osób, te 10% gości, którzy nie przyjdą to 2500-3500 zł dodatkowego budżetu np. na fotografa ślubnego czy oświetlenie na przyjęciu weselnym. Oczywiście nie przewidzicie przypadków losowych, ale warto dobrze zaplanować chociażby liczbę gości na ślubie, natomiast niejednokrotnie spotkaliśmy się z prostym rozwiązaniem: brakuje nam 2 tys. zł - zastanówmy się co jest priorytetem dla nas na ślubie. To zwykle działa.

zdjęcia ślubne Sycylia, Włochy, 5czwartych, fotograf ślubny

Z każdym zdjęciem ślubnym jest związana jakaś historia ślubu. Karolina i Maciek zdecydowali się na zabranie swoich 36 gości do miejscowości Savoca na Sycylii - znanej scenarzystom Ojca Chrzestnego - ale też już teraz i nam. Tylko tylu gości, trzydniowa impreza, dla wielu gości na pewno fantastyczna przygoda i świetnie spędzony czas z Parą Młodą. Więcej zdjęć tutaj.

konsekwencje wyborów

Będziemy o tym pisać więcej, ale tytułem wstępu: jeżeli wybieracie zespół a nie DJ'a to pamiętajcie - z tym wyborem jest związana większa kubatura sceny, miejsca potrzebnego do jego funkcjonowania. Wybierając zespół nie oczekujcie, że zagra Wam coś z poza swojego repertuaru. Jeżeli planujecie parkiet do tańczenia to musi być na niego miejsce.

Jeżeli planujecie dekoracje to planujcie też ich oświetlenie - bo wszystko wygląda pięknie jak jest światło, a inwestowanie ogromnych sum w dekoracje, które potem giną w mroku mija się z celem. Temat oświetlenia to temat bardzo mocno pomijany... mamy wrażenie, że branża ślubna skupiła się na kreatywności dekoracji, natomiast w oświetleniu fachowców nadal za mało. Kochani bez światła nie ma ani zdjęć ani filmu. Spędzacie godziny na wybieraniu odcieni papieru na winietki, po czym nikt nigdy nie zobaczy tego koloru w dniu ślubu bez właściwego oświetlenia. Oświetlenie ludzi, tak by wyglądali jak najlepiej, rola światła w budowaniu atmosfery i przestrzeni całego ślubu - temat rzeka, do którego zdecydowanie wrócimy, bo bez podjęcia tego tematu mamy wrażenie, że jeszcze długo będziemy na ślubach walczyć o światło.

Jeżeli nie planujecie filmu to konsekwentnie się tego trzymajcie - nie podejmujcie decyzji pt. w ostatniej chwili z łapanki przypadkowa firma. I odwrotnie - jeżeli postanowiliście zainwestować większe pieniądze w bardzo dobrą firmę wideo, to nie rujnujcie jej pracy przypadkowym fotografem, który zabierze na ślub swojego kolegę na przyuczenie (a taka historia od znajomej firmy robiącej filmy ślubne). Jeżeli planujecie realizację i filmu i zdjęć - zadbajcie o to, aby pracowały z sobą firmy, które... potrafią z sobą pracować i nie polegajcie na hasłach "na pewno się dogadamy". Po jednej i po drugiej stronie muszą być ludzie z doświadczeniem i kulturą osobistą. Fotograf musi rozumieć potrzeby ekipy filmującej, przestrzeni, tego, że jest rejestrowany też dźwięk (klikanie migawki w aparatach niestety raczej będzie słyszalne na filmie), inaczej będzie nonstop w kadrze filmu. Ekipa filmująca musi pamiętać, że ślub to nie plan filmowy, ale nade wszystko wszyscy muszą pamiętać o tym, że to jest Wasz ślub, że jesteście jedynymi poszkodowanymi w sytuacji konfliktowej, że fotograf i ekipa wideo nie psują sobie materiału tylko Wasze wspomnienia. Niestety jest to sztuka kompromisu. Cały temat - chęć posiadania zdjęć i filmu to dłuższa opowieść. Sam fakt, że chcecie je mieć nie oznacza, że cokolwiek się nie wydarzy, jakkolwiek nie będziecie się zachowywać - to te zdjęcia i film będą wyglądać tak, jak sobie wymyśliliście. Ani na filmie ani na zdjęciach nie znajdą cudownym przypadkiem rzeczy, które... nie miały miejsca. Jeżeli widzicie na czyichś zdjęciach super emocje, reakcje, sytuacje - to zwykle... to się zadziało. Ktoś musiał tak zareagować, ktoś inny to musiał zobaczyć, aby móc zrobić zdjęcie albo sfilmować. Jeżeli jesteście raczej wstydliwi, to nie miejscie oczekiwań ponad realia swojej ekspresji. Miejscie też jedno na uwadze: patrząc z naszej strony - fotografowanie ślubu bez ekipy wideo wygląda diametralnie inaczej niż w wypadku, gdy jest realizowany film, natomiast to nie jest sytuacja z zasady tragiczna pod warunkiem wspomnianym powyżej: kultura pracy i zrozumienie celu tej pracy po obu stronach - filmowca i fotografa.

To samo dotyczy pracy wielu osób - zakładany plan vs realia. Nigdy nie zapomnimy ślubu, na którym... do łapania bukietu Panny Młodej była tylko jedna dziewczyna - i wodzireja, który pół przyjęcia przeżywał jak on ma zorganizować oczepiny, bo przecięż musi być kółko wokół Panny Młodej, przecież "to się robi w ten sposób".

Próg błędu i ryzyko

Dokonując wyborów macie możliwość skorzystania albo z rzeczy Wam znanych (nawet za pośrednictwem doświadczeń Waszych znajomych czy rekomendacji innych osób jak konsultanci ślubni) i wyciągnięcia wniosków albo zaryzykowania rzeczy Wam kompletnie nieznanych. Oczywiście z ryzykiem związane jest to, że niekoniecznie będzie to udany element Waszego ślubu - to jeszcze nie jest ta zła wiadomość - zła wiadomość bowiem jest taka, że ten jeden nieudany element może wpłynąć na inne elementy. Prosty przykład: oświetlenie. Oświetlenie wbrew pozorom nie służy tylko wydobywaniu elementów, które chcemy pokazać, ale też przemyślanemu maskowaniu rzeczy, czy też nakierowywaniu ludzi do pewnych zaplanowanych dla nich przestrzeni.

Ślub to szereg zmiennych i niewiadomych. Czynnik ludzki powoduje, że każdy ślub pomimo nawet najbardziej szczegółowego planu jest jednak trochę inny od założeń startowych. Pomijając pogodę - tak losową - to ludzie generują swoimi osobami atmosferę ślubu. Wy - Para Młoda - jesteście katalizatorem, punktem zbiorczym wszystkich emocji i relacji. Jeżeli chcecie być po prostu szczęśliwi w dniu ślubu - to cytując Lwa Tołstoja - bądźcie. To będzie wtedy bardzo szczęśliwy dla Was i innych dzień i chętnie go takim zobaczymy i sfotografujemy :)

zdjęcia ślubne Łódź, hotel Andels, 5czwartych, fotograf ślubny

Ciąg dalszy wkrótce - chętnie dowiemy się co sądzicie o tym, co napisaliśmy :)

Polecamy przeczytać:

[latest_post type='image_in_box' number_of_posts='' number_of_colums='2' order_by='menu_order' order='ASC' category='poradnik-slubny' text_length='' title_tag='' display_category='1' display_time='1' display_comments='1' display_like='1' display_share='1']

  • zdjęcia ślubne fotografia ślubna wedding photography fotograf ślubny reportaż ślubny 5czwartych
    booking your date
    booking your date
  • zdjęcia ślubne fotografia ślubna wedding photography fotograf ślubny reportaż ślubny 5czwartych
    Contact us
    Contact us

nasze zdjęcia wybrane i opublikowane przez Vogue Italy

bardzo miła niespodzianka (a jest to jedna z serii dzisiejszych niespodzianek) - nasze dwa zdjęcia zostały wybrane i opublikowane na stronie Vogue Italy. Serdecznie pozdrawiamy ekipę - Kasię, Nicole i Serg'a.

roots mokry kolodion publikacja Vogue Italy 5czwartych Marcin Rusinowski


Artykuł w kwartalniku Panna Młoda 1/2011

Uprzejmie donosimy o kolejnym zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią artykule o sesjach narzeczeńskich w kwartalniku Panna Młoda. Ten numer pisma już od jakiegoś czasu w dystrybucji. W artykule kulisy sesji 'jokerowej' czyli Kasi i Cypriana, o której pisaliśmy tutaj i tutaj. Pozdrawiamy!

Więcej Info


5czwartych w luksusowym kwartalniku Panna Młoda

Kochani, przedświątecznie z uśmiechem na ustach informujemy, że w aktualnym numerze luksusowego kwartalnika "Panna Młoda" znajdziecie artykuł autorstwa Aspire i 5czwartych, a dotyczącego sesji narzeczeńskich czy też po prostu - sesji wykonywanych przed ślubem. Więcej Info


Wywiad / portfolio w grudniowym magazynie Fotografia & aparaty cyfrowe | Interview & portfolio presentation in Fotografia & aparaty cyfrowe magazine

W grudniowym wydaniu Fotografia & Aparaty Cyfrowe ukazał się artykuł i wywiad z Marcinem zatytułowany "Ślub w rytmie Take Five". Poniżej tekst opublikowanego artykułu oraz wywiadu z kilkoma komentarzami Marcina :)

ŚLUB W RYTMIE TAKE FIVE

O tym, że fotografia ślubna może zachwycić nie tylko głownych bohaterów, przekonują zdjęcia Marcina Rusinowskiego. Trzeba tylko złapać odpowiedni rytm, dla niego jest to rytm 5czwartych. Nazwa studia wykonującego tego typu fotografie wzięła się z utworu "Take Five" Dave'a Brubecka. Utworu ponadczasowego, pięknego i hipnotycznego.

Marcin Rusinowski nie uważa się za fotografa stricte ślubnego. I nie można się z nim nie zgodzić, bo w większości przypadków ludzie trudniący się tego typu fotografią niewiele mają o niej pojęcia, a jeszcze mniej talentu.  A przecież w odniesieniu do nich używa się tej samej nazwy. Rusinowskiemu wystarczy dać wolną rękę, aby pokazał, na co go stać. Ograniczanie, narzucanie ujęć, plenerów dla obu stron może zakończyć się klapą. A to jest przecież uroczystość wyjątkowa. Fakt, w dzisiejszych czasach często powtarzalna, ale przecież marne to pocieszenie dla niezadowolonych nowożeńców...

Jego prace z tej dziedziny doceniła The Artistic Guild of the Wedding Photojournalist Association (AGWPJA), prestiżowa organizacja skupiająca fotoreporterów ślubnych, do której zresztą należy, nagradzając go pierwszym miejscem za fotoreportaż ślubny. Rusinowski fotografuje także modę, ludzi i zdarzenia. Jak mówi, nie zamyka się w kolorowym świecie spreparowanej rzeczywistości. Zdjęcia w niecodziennych sytuacjach, niepozowane, podpatrzone - taki jest styl pracy, który mu najbardziej odpowiada.

Wśród fotografów ślubnych są prawdziwi artyści, którzy dokonali redefinicji tego gatunku fotografii. Warto wspomnieć o Denisie Reggae, który sfotografował setki wesel, w tym Arnolda Schwarzeneggera z Marią Shriver. Zdjęcia z tych uroczystości przeszły już do historii fotografii. Cieszy więc fakt, że w elitarnym gronie najlepszych fotografów ślubnych świata znalazł się Polak.

Marcin Rusinowski (ur. 1974) jest współzałożycielem i prezesem Polskiego Stowarzyszenia Fotografów Ślubnych. Samouk, z zawodu projektant opakowań. Przez ponad 10 lat pracował w agencjach reklamowych.

Rozmowa z Marcinem Rusinowskim:

Fotografia & Aparaty Cyfrowe: Nietrudno oprzeć się wrażeniu, że interesuje Pana jako fotografa głównie ta ładniejsza strona życia. Czy jest ona łatwiejsza do sfotografowania?
Marcin Rusinowski: Łatwiejsza, jeśli się ją rozumie, zna, akceptuje i "czuje".  To dotyczy każdej dziedziny zawodowej, nie tylko fotografii. Dla odreagowania chodzę po ulicach i fotografuję zwykłych ludzi. Jest wtedy mniej "ładnie" na odbitce, ale może prawdziwiej? Niemniej, gdy widzę w kadrze wychodzącą z kościoła parę młodą oraz żebraka, naciskam spust migawki. Zwykle młodożeńcy są w tym dniu w takim szoku, że nie zauważają kogoś wciśniętego w kąt i wyciągniętej ręki. Czy zdjęcie pary młodej z emanującym szczęściem na twarzy i żebraka jest poprawne w kanonie fotografii ślubnej?

Jak frafia się do grona najlepszych fotografów świata zajmujących się tematyką ślubną?
Trzeba to robić z sercem, a nie traktować jak "granie do kotleta". Musi się to stać pasją, wtedy zwraca się z nawiązką. Do tego grona nie da się zapisać, kupić biletu wstępu. Tam w pewnym momencie wprowadzają nas zdjęcia, które zrobiliśmy.

Czy po wygraniu międzynarodowego konkursu na reportaż ślubny podniósł Pan stawki za zdjęcia tego rodzaju?
Pierwsze miejsce w klasyfikacji globalnej w konkursie kwartalnym AGPWJA (organizacji skupiającej nalepszych reporterów ślubnych) na pewno zwraca uwagę potencjalnych klientów, ale też wszystkich zainteresowanych artystycznym reportażem ślubnym.  Zainteresowanie przekłada się, oczywiście na bardziej świadomych klientów, traktujących wydatek na fotografa ślubnego jako inwestycję, a nie karę finansową. Stawki rosną również z prostego powodu: polscy fotografowie z uznanym dorobkiem mogą znaleźć zlecenia poza naszym krajem, a na Zachodze stawka 4000-5000 euro za pracę fotografa ślubnego nie jest specjalnie wygórowana. Najwyższe stawki, o jakich słyszałem, to stawki rzędu 20000 GBP, ale fotografów, którym tyle się płaci - nie oszukujmy się - jest niewielu.

Dlaczego akurat ten rodzaj fotografii?
Do robienia zdjęć ślubnych namówiła mnie koleżanka - stylistka Marta Trojanowska. Trafili do mnie jej znajomi, którym zrobiłem na kliszy zwariowane zdjęcia plenerowe hasselbladem. Nijak się to miało do reportażu - to była po prostu fajna zabawa. Po tym doświadczeniu, dałem ogłoszenie, że chcę spróbować zrobić bezpłatne zdjęcia hasselbladem na czyimś ślubie. Wyjdzie - para dostanie zdjęcia, nie wyjdzie - trudno. Zrobiłem dwa takie podejścia. Pierwsze uzmysłowiło mi, że przyjdzie mi walczyć z etykietą "kotleciarza". Ta uroczystość miała oficjalnego fotografa, był on o metr od nowożeńców przez całą mszę - lampa na wprost, czyli coś co nazywamy "spawarką". Po ceremonii ów fotograf podczas składania życzeń trzymał przy uchu telefon, przez który rozmawiał, a drugą ręką od niechcenia "katalogował" gości. Żeby mu nie przeszkadzać, kręciłem się z tyłu i odkryłem fenomen tego, co dzieje się za plecami uczestników. Drugi ślub sfotografowałem przez przypadek. Znowu miałem hassela i przez przypadek canona 5d plus jeden obiektyw 24-70L. Przed kościołem dowiedziałem się, że zamówiony fotograf się rozchorował. Nie wiem, co wtedy zdecydowało - chyba zrobiło mi się żal młodych. Dlatego tym razem hasselblad nie pracował. Trafiłem na fantastyczną, spontaniczną i wesołą parę młodą, a reportaż zrobiony canonem "sprzedał" mi cały sezon ślubny z marszu. Zdjęcia z tej uroczystości pokazuję do dzisiaj w portfolio. Fotografuję ludzi i rzeczy, jakimi są. Nie ustawiam, nie mówię, co mają robić, jestem (najchętniej) niewidocznym świadkiem zdarzeń. Na koniec powstaje subiektywna historia wyjątkowego dnia i wyjątkowych ludzi.

Jak zrobić dobre zdjęcia ze ślubu, wesela. Czy jest na to jedna recepta?
Należy rozglądać się dookoła. Niekoniecznie wszystkie rzeczy dzieją się na pierwszym planie. W reportażu patrzę bardzo szeroko, kontekstowo. Co to jest dobre zdjęcie ze ślubu? Zdjęcie, które opowiada historię? Pokazuje piękne kolorowe światła? Emocje? Dobry portret? Złapany niepowtarzalny moment? Humor? Ruch? Cieżko to zdefiniować. Na pewno fotografia musi być czytelna nie tylko dla osób widocznych na zdjęciu czy jego autora.

W Pana portfolio jest również fotografia mody, a także reklamowa. Jaki rodzaj fotografii pozwala na utrzymanie się i zrealizowanie własnych pomysłów?
To jest racej pytanie do wydawców prasy. Dlaczego nie stać ich na godziwe stawki dla fotografów? Co powoduje, że poza kilkoma firmami reszta "opędza" swoje potrzeby zdjęciowe usługami początkujących fotografów, którym płaci się śmieszne stawki, albo zdjęciami stockowymi?

A jak zaczęła się Pana praca jako fotografa?
W redakcji kolorowego miesięcznika, w której pracowałem jako grafik, mieliśmy zamykanie numeru i potrzebne było natychmiast zdjęcie na okładkę. Współpracujący z redakcją fotograf przez dwie godziny robił zdjęcia dziewczynie. Sytuacja była dramatyczna: redaktor naczelna dostawała furii, fotoedytorka wyrywała włosy. Powiedziałem, że spróbuję zrobić zdjęcie, by pokazać temu fotografowi, jaki mam pomysł. Wykonałem fotografię swoim EOS-em 300D i obiektywem EF50/1.8. Na cropie 1.6 dawało to jakąś imitację krótkiego tele i jakoś się to obroniło. Najprostsze ustawienie, jakie można sobie tylko wyobrazić: twarzą do okna, bez lamp (EOS 300D nie miał wyjścia synchro do lamp). Zdjęcie poszło na okładkę - i tak się zaczęło. Po dwóch latach miałem już podstawy do zmiany zawodu. Im więcej się robi zdjęć, tym teoretycznie łatwiej znaleźć nową pracę, pod warunkiem, oczywiście, że mamy się czym pochwalić.

Co Pana w tej formie sztuki najbardziej pociąga?
W reportażu: chaos życia, nieprzewidywwalność ludzi, a przecież trzeba nad tym zapanować. Czy jest to sztuka? W zdjęciu reporterskim musi być mięcho. Kawał życia, które musi aż wyłazić z klatek. W przypadku ślubów jest jeden problem: scenariusz, przynajmniej ten założony z góry, jest powtarzalny. To największy grzech fotografa - powtarzalność. A przecież ludzie za każdym razem są inni, inaczej reagują, inaczej się bawią. Nawet jeżeli jest ten sam ksiądz i mówi to samo. W zdjęciach kreacyjnych jest wyzwanie tworzenia czegoś od nowa. Do katalogowania ubrań nie mam talentu. Trzeba pamiętać, żew zdjęciach mody efekt jest pracą zbiorową. Stylistka, fryzjer, modelka, asystent - wszyscy oni w dużej mierze tworzą zdjęcie, a przynajmniej jego materiał, który kształtuje fotograf.

Czy współczesna fotografia mogłaby istnieć bez programów graficznych i aparatów cyfrowych?
Dla mnie tak. Modlę się o klientów, których będzie stać na reportaż analogiem i ręczne, powiększalnikowe odbitki, bo to nie jest tania zabawa. Marzy mi się dzień, kiedy pójdę na ślub z dwoma analogowymi leicami i czeterema obiektywami. Będzie to ważyć 1/4 cyfrowego zestawu, jaki noszę ze sobą teraz (śmiech - dop. red.).

Rozmawiał Kazimierz Michał Serwin

Aparaty Marcina:
- Hasselblad 553ELX ze szkłami CF
- cyfrowe, lekkie, pełnoklatkowe korpusy Canona (5d mk1 i mk2), do nich najjaśniejsze szkła stałoogniskowe od 14 do 135mm (szkła klasy L)
Programy:
- Adobe Photoshop, Adobe Lightroom, Apple Aperture

W publikacji wykorzystano zdjęcia:
reportaż ślubny fotografia sesja ślubna Marcin Rusinowski 5czwartych Warszawa Łódź Kraków
reportaż ślubny fotografia sesja ślubna Marcin Rusinowski 5czwartych Warszawa Łódź Kraków
reportaż ślubny fotografia sesja ślubna Marcin Rusinowski 5czwartych Warszawa Łódź Kraków

Nie wiem, czy Pan zauważył, ale na zdjęciu z żebrakiem vis a vis kościoła jest restauracja Heaven :-)
Pozdrawiam KS

Tak, udało się to nawet zgrabnie złapać na zdjęciu, ale ucięty napis Coffe Heaven widać czytelnie niestety dopiero powyżej odbitki 20x30cm. Takich szczegółów w zdjęciach jest masa - często taki drobny element decyduje o wyborze tej a nie innej klatki. Diabeł takich zdjęć tkwi w szczegółach, nawet jeżeli jest to napis Heaven w promieniach kwietniowego słońca.

aniawitek_18042009__319heaven

Postscriptum i uwagi od Marcina wkrótce.


Publikacja w Moda na ślub, artykuł o After wedding party | Publication in Moda na ślub

W nowym numerze Mody na ślub znajdziecie rozkładówkę poświęconą imprezie After wedding party, którą w tym roku mieliśmy okazję fotografować.

alt=

alt=